Jabłoneczka

Jak obyczaj stary każe;

Gdy się syn urodzi ojciec siedzi w barze,

Później potrząśnie sakiewką;

Buduje dom i sadzi drzewko.

Matka mówiła, że mój stary

Z baru poszedł na bazary –

Przyniósł drzewko, miał być dąb

Gdy zasadził drzewo w klomb,

Obsypało wiosną kwieciem

I wydało owoc w lecie.

Odtąd koło okieneczka

Rosła rajska jabłoneczka.

I choć cierpkie ma owoce

Słodkie przy niej dnie i noce.

 

Ojciec co rok miał zajęcie,

Dbał o drzewko, robił cięcie

A na wiosnę, na wypryski

Robił co rok mu opryski.

Dużo słońca, trochę chemii,

Czas i mnie w mężczyznę zmienił.

Wtenczas koło mego okieneczka

Przechadzała się dzieweczka.

Cherubinek puścił strzałę

Było moje dziewczę całe.

Było ciepło, parne noce

Obdarzyłem ją owocem.

Jak obyczaj stary karze

Przesiedziałem później w barze.

 

Bóg dał syna, dom już miałem

A gdy tylko wytrzeźwiałem

Po bazarze połaziłem

Jabłoneczkę dosadziłem.

Odtąd z okna, zwłaszcza w maju

Piękny widok jest jak w raju,

Dziś, gdy pannę ujrzę w sadzie,

Co ma w głowie jabłek kradzież,

To zadumam się – Staruszku!

Co takiego w twym jabłuszku?

Ledwo co opadną kwiatki

Od zarania, od pramatki

Młoda panna czy staruszka

Ma ochotę na jabłuszka.

Jerzy Wnukbauma