Magia Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia

      Wigilia oraz uroczystości Narodzenia Pańskiego przypadają zawsze na I dekadę znaku Koziorożca. Zbawiciel urodził się pod tym znakiem. Czy wtedy jakiś wróż już odczytał jego horoskop ? Czy dziecię narodzone w stajence betlejemskiej było obdarzone ziemskimi cechami charakteru ?

      Dzieci urodzone w I dekadzie znaku Koziorożca są ambitne , rozsądne , stanowcze i pracowite. To najwięksi realiści, geniusze, muzycy. Baz wątpienia tak – nowonarodzone dziecię w stajence obdarzone było tymi cechami, bo przez cały czas swego istnienia czyniło dobro. Przyjście na świat Jezusa Chrystusa jest w Polsce uroczyście Obchodzone w kościołach i domach . Polacy szczególnie celebrują Święta Bożego Narodzenia. W kościele Boże Narodzenie poprzedzone jest trzytygodniowym oczekiwaniem tj. adwentem , a po nim w naszych domach jest uroczysta kolacja wigilijna.

      Do wigilijnej kolacji jak nakazuje tradycja zasiadamy po pojawieniu się pierwszej gwiazdki na niebie. To na pamiątkę gwiazdy która prowadziła Trzech Króli do stajenki betlejemskiej. A jak jest niebo zachmurzone i nie widać gwiazdki to kiedy mamy zasiąść do kolacji ? To już ustala sobie każda rodzina, a czasami trzeba gwiazdkę samemu zaświecić. Tak było w naszej rodzinie gdy prawie 100 letnia ciocia Natalia za żadne skarby nie chciała zasiąść do wigilijnego stołu ( niebo było zachmurzone ), bo nie widziała gwiazdki na niebie . Na wspaniały pomysł wpadł wnuczek Cioci. Wymyślił, że weżmie latarkę elektryczną , pójdzie do ogrodu i zaświeci latarkę tak aby światło jej padało z dość wysoka zza olbrzymiej jabłoni. Tak też uczynił, a domownicy zbliżyli się do okna z okrzykiem o gwiazdka ! Ciocia też podeszła do okna i rzekła : „ o tak teraz możemy zasiadać do wieczerzy „

 

      Na wigilię do rodzinnych domów zjeżdżają się wszyscy nawet z najdalszych zakątków świata . W wielu rodzinach przy stole wigilijnym zasiadają zaproszeni krewni i samotni znajomi. Wigilię obchodzimy gromadnie zawsze pamiętając o parzystej liczbie biesiadników i jednym nakryciu więcej dla wędrowca. Obecnie pokoje gdzie zasiadamy do kolacji wigilijnej są ozdabiane niezliczona ilością światełek, ale króluje w nich choinka obwieszona bombkami i jeszcze czasami ozdobami wykonanymi przez nas samych . Dzielimy się opłatkiem, składamy sobie nawzajem wspaniałe życzenia , potem sięgamy po kolei do 11 potraw i delektujemy się nimi aż do wyjścia na pasterkę. Tak jest od dawna chociaż wszędzie do naszych domów wkrada się „ nowe „ Wiele gospodyń już nie przygotowuje uszek, nie lepi pierogów z kapustą i grzybami, ciast też nie wypieka – bo zamawia je w punktach ich sprzedaży.

      Starodawna wigilia to nie tylko była okazja do obfitego jedzenia z napitkiem w roli głównej. Dawniej dzień wigilijny miał wiele różnorakich znaczeń i był szczególnie celebrowany niejako był widowiskiem które kończyło się o północy – pasterką.

      Z dniem wigilijnym wiązało się wiele wróżb , przepowiedni i zdarzeń :

* wierzono, że kto rano zerwie się szybko z łoża- ten przez cały rok nie będzie miał kłopotów ze wstawaniem ,
* przebieg wigilii miał wpływ – jaki będzie następny rok,
* każda panna która w tym dniu tarła mak- mogła być pewna, że czeka ją rychłe zamążpójście ,
* myśliwy który w tym dniu zdołał coś upolować – ten mógł liczyć w najbliższych miesiącach na szczęście spod znaku świętego Huberta,
* który chłop wybrał się przezornie z rana do karczmy i wypił okowity – ten nie musiał się martwić, że w najbliższym roku grozi mu abstynencja ,
* kto w tym dniu ukradł sąsiadowi : siekierę , pług czy wóz – to miał szczęście . bo to wróżyło mu , że każde dobro będzie mu lgnęło do rąk, nawet jeśli to traktowano jako żart i kończyło się małym okupem.

      W wigilię na szczególne niebezpieczeństwo byli narażeni chłopcy gdyż funkcjonowało powiedzenie :”a w wiliją chłopców biją ,a dziewczęta w święta „ Baty wigilijne były zapowiedzią całorocznej kontynuacji bicia. Panowało przekonanie , że w wigilię los człowieka może się odmienić – Może zyskać nowy wymiar. Melchior Wańkowicz w jednym ze swoich felietonów napisał, że „ w wigilijny wieczór gdzieś tam na Mlecznej Drodze Szafarz Niebieski odwraca klepsydry naszych żywotów .”

      W wigilię nie tylko zabiegano wróżebnie o szybkie zamążpójście i łatwe zdobycie fortuny . W tym dniu kuchnia stawała się twierdzą nie do zdobycia, aż do kolacji. Przygotowywano różne specjały w ogólnym rozgardiaszu , gdzie oprócz kucharek królowała Babcia . Mama i ciotki . Tuż za drzwiami kuchni już panował ład i porządek. Pokój był przygotowany do kolacji wigilijnej : stała ubrana choinka , stół nakryty białym obrusem, a pod nim tradycyjnie podścielone sianko , a gałązki choinki, opłatek na talerzyku i ustawione w pięknych lichtarzach świece dopełniały świątecznego wystroju .

      W domach chłopskich i dworach ustawiano w kątach izby ,pokoju dorodne snopy zboża specjalnie na tą okazję pozostawiane nie omłócone. Gdy pierwsza gwiazdka zgromadziła wszystkich przy stole to kończyła się całodzienna głodówka. Kolacja wigilijna zaczynała się okolicznościową modlitwą na głos przez gospodarza lub zwykle leciwą osobę, a gdy był obecny ksiądz to on rozpoczynał wigilijną modlitwę. – 3 – Łamano się opłatkiem i składano życzenia . Przypominano tych co odeszli na zawsze. Bywało też, ale tylko w legendach , że wtedy skądś przychodził w ostatniej chwili strudzony wędrowiec , że zjawiał się syn marnotrawny , że o kuli przychodził wiarus z dawno skończonej wojny . Panowała radość i łzy.

Wigilią rządzi magia pewnych liczb. Przy stole musi zasiadać parzysta ilość uczestników . Jeśli by zasiadła przy stole nieparzysta ilość osób – to znaczyło ,że którejś z tych osób grozi rychła śmierć , Ciekawe jest to , że przy podawaniu potraw kierowano się zasadą nieparzystą :
w domach magnackich podawano – 11 potraw ,
w domach szlacheckich – 9 potraw
w domach chłopskich – 7 potraw , a były to :
– barszcz z grzybami ,
– kapusta z grochem lub fasolą ,
– kluski z makiem , cukrem , albo miodem ,
– rzepa smażona lub gotowana ,
– polewka z suszonych śliwek lub jabłek.
Prawie zawsze musiała być zupa z nasion konopi zwana siemieńcem lub siemieniuchą . I zawsze też podobnie jak na stołach pańskich : strucla i ryby. Jeść należało dużo , żeby głód nie doskwierał w następnym roku. Broń Boże nie odkładać łyżki , gdyż ten co to uczynił mógł nie doczekać następnej wigilii. Po kolacji można się było napić miodu , albo zdarzało się też , że wypijano trochę gorzałki.

      W Wielkopolsce dzieci kręciły się niespokojnie po domu gdy ktoś dobijał się do drzwi. To przychodziły „ gwiazdory „ albo „ stare Józefy „ Byli to brodaci przebierańcy z laskami, dzwoneczkami, przepaścistymi torbami, a przede wszystkim rózgami. Dzieci były przepytywane z pacierza . Nieraz nagradzane jabłkiem albo cukierkiem , ale po siedzeniu rózgą tez dostawały – tak dla porządku aby w następnym roku były grzeczne bo inaczej ich rózga ugrzeczni .

      Choinka tak przez nas lubiana i coraz to wymyślniejszymi ozdobami przybierana z migającymi lampkami elektrycznymi zaistniała u nas dopiero 130 lat temu. Zwyczaj przeniknął do nas od Niemców jako tzw. Christbaum. Zanim u nas nastała choinka czy „ drzewko „ jak ją nazywano w Galicji – to dekorację pomieszczenia pełnił ( do dziś w niektórych okolicach ) „ sad „ lub „ podłażniczka „ czyli jodełka zawieszona u sufitu wierzchołkiem w dół. Choinka, drzewko czy podłażniczka musiały być błyszczące i kolorowe od ozdób własnoręcznie wykonanych. – 4 – Podarunki dawni Polacy zwykle rozdawali dopiero w Nowy Rok , a obecnie mamy je ułożone pod choinką jeszcze przed wigilia , ale można je rozpakować dopiero po kolacji wigilijnej.

      Młodzież w wigilię zajmowała się wróżbami :
– kto wyciągnął z siana spod obrusu zielona trawkę – to znaczyło : ożenek w karnawale ,
– kto wyciągnął żółtą trawkę – trzeba poczekać z zamążpójściem lub ożenkiem
– kto wyciągnął wyschłą i poczerniałą – będzie samotny do końca życia.
Rzucano tez kłosami o belki w powale chcąc odczytać wróżbę – jaki będzie urodzaj. Inne wróżby :
– dziewczęta wybiegały przed dom i nasłuchiwały z której strony pies zaszczeka z tej strony będzie miała męża ,
– gosposie wpatrywały się w niebo gdy był gwiaździsty firmament zapowiadało ogólna pomyślność ,
– gospodarze udawali się do sadów, pukali w ule by obwieścić pszczołom „Chrystus Pan się narodził „, albo przymierzali się siekierami do drzew i pytali „ będziesz rodzić czy nie będziesz ? „ i dopiero uzyskawszy zapewnienie , że tak ( zastygła w strachu natura pożyczała sobie głosu od innych domowników ).
Ciekawe ,że nie żądano żadnych obietnic od zwierząt. Zaklinano natomiast wilki wołając głośno „ do grochu „ – aby się w obejściu nie pojawiły . Na konie w ogóle nie zwracano uwagi , bo ich przy żłobku nie było. Bydło natomiast raczono opłatkiem i resztkami z wigilijnego stołu i pospiesznie opuszczano oborę, aby nie usłyszeć co mówią ludzkim głosem. Bano się ich , ale nie dlatego, że będą się skarżyć , żalić , ale niechybnej śmierci która dopada wścibskich i podsłuchujących Powszechnie opowiadano , że jakiś gospodarz wszedł do żłobu i ukrył się aby posłuchać sekretów i usłyszał złowieszcze słowa : „ leż gospodarzu w żłobie, a wkrótce będzie po tobie „ które się niebawem spełniło. Powszechnie uważano ,że mowa krasul może być słyszana tylko przez tych co nigdy nie grzeszyli . Tylko gdzie takich szukać ? Z tego tez powodu przy studniach ubolewali parobcy , że woda w studni nie zamienia się w przednie wino według przekazu z cudów wigilijnych.

      Wigilia to nocne śpiewanie kolęd i pastorałek . Zewsząd rozlegają się chóralne śpiewy „ Przybieżeli do Betlejem „ Od czasów Karpińskiego chwalono Pana Niebios, który przyszedł na świat w niezwykłych okolicznościach , że wszystko jest jakby wbrew naturze „ ogień krzepnie , blask ciemnieje „. – 5 – Pastorałek też mamy pod dostatkiem, ale najbardziej lubimy śpiewać „ Oj maluśki maluśki kiejby rękawicka …. Ciekawe obyczaje panowały u górali , gdzie góralskie dziewki chodziły w wigilię nad strugę ochlapać sobie nogi żeby póżniej chodziło się zdrowo , wygodnie i szybko . Twarz obmywano w domu nad wiadrem do którego wcześniej wrzucano miedziaka , a oznaczało to, że będzie się zdrowym jak ten miedziak, że rok minie bez chorób. Ta sama wróżba dotyczyła kąpieli w przerębli . To byli pierwsi „ morsowie „? Teraz co rusz w jakimś mieście mamy grupy kąpiących się w przerębli albo morzu.

      Pasterkę w wielu małopolskich kościołach ożywiały ćwierkania wróbli , świergoty skowronków , gwizdy kosów, czy słowicze trele. Ale tu i ówdzie odzywał się wilk, pohukiwała sowa i było słychać inne głosy gadziny. To kawalerka popisywała się takimi umiejętnościami najczęściej umieściwszy się na chórze. Być może Liebert pisząc swoja „ Pasterkę „ wykorzystał zwyczaj tych treli wigilijnych bo słyszymy to w jego utworze. Kawalerka tez czasami, aby nie nudzić się na pasterce zajmowała się różnymi figlami . Wykorzystując tłok w kościele ktoś zszył ze sobą dwie sukmany, ale częściej damskie spódnice. Dzieci chodzące do szkoły też psikusowały w ten wieczór. Znane są przypadki, gdy do kropielnicy nalały atramentu i cieszyły się potem z pomalowanych twarzy . Wybaczano wszystko , bo ta noc powinna być radosna , ale gdy śnieg w ta noc nie napadał- nie było biało gospodarze wracali do domów markotni. Mówiło się „ Zielone Boże Narodzenia , a Wielkanoc biała – to z pola pociecha mała „

       Co nam pozostało z dawnych tradycyjnych obchodów wigilijnych i Świąt Bożego Narodzenia „

 

Kornelia Pytlewska – Major

Opracowano na podstawie :
1. Biesiada Literacka,
2. Komunikaty- gazeta codzienna Warszawy
3. Tygodnik Kulturalny
4. Kalendarz Polski

Autor: Kornelia Pytlewska – Major

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *