Chyba mam w swoim rodzie rekordzistę? Piszę „chyba”, bo nie sprawdzałem i nie porównywałem rekordu mojego przodka z innymi kandydatami ubiegającymi się o tytuł mistrza. W Księdze Rekordów Guinnessa nie ma męskiego odpowiednika w jego konkurencji. Historycznie i potencjalne przodownictwo przypisuje się jednak Czyngis Chanowi. Daleko mu do niego ale – było nie było – czempionem płodności w moim rodzie był mój prapradziadek Józef Franciszek Jan Burdziński urodzony we wsi Dalechowy parafia Imielno, syn Antoniego i Barbary z domu Żelichowska. Jego córka Antonina była matką mojej matecznej babki Heleny. Powie ktoś, odległe czasy. XIX wiek. I będzie miał rację. Od czasu jego narodzin minęło bez mała dwieście lat. Od jego śmierci sto dwadzieścia lat. Ale ja patrzę na to z mojej perspektywy. Przy sprzyjających warunkach mógłbym widzieć swojego prapradziadka Józefa. Mój sześcioletni prawnuk ma jeszcze żyjącego prapradziadka. Odwiedza go ze swoimi rodzicami. Zagląda do jego pokoju. Witają się. Przybijają sobie piątki. Rozmawiają ze sobą. Czy go będzie pamiętał? To już inna sprawa.
Według rodzinnych przekazów mojej matecznej babki, jej dziadek Józef brał udział w Powstaniu Styczniowym. Pomny kilku nieścisłości w jej i mojej matki relacjach, postanowiłem to sprawdzić. W chwili wybuchu powstania miałby 35 lat. Mógłby więc brać udział, ale – w 1862r zmarła jego pierwsza żona Katarzyna z domu Patyńska. Pozostawiła go z gromadką małych dzieci. Z marszu ożenił się po raz drugi z moją prababką Marianną z domu Grontkowska. Druga żona wydaje mu na świat trzynaścioro dzieci. W tym moją prababkę Antoninę. Pierwsze dziecko (z drugą żoną) rodzi się w grudniu 1863 roku. Następne co rok prorok. Czy miałby czas iść do powstania? Być może. Pradziadek zmarł w 1904 roku, a więc jeszcze pod carskim zaborem. Gdy Polska odzyskała niepodległość, już nie żył i nie mógł udowodnić swego udziału w powstańczym zrywie. Z całą pewnością przekazał jednak swój patriotyzm w genach swoim dzieciom i wnukom. Kilkakrotnie pisałem o moich Burdzińskich w poprzednich artykułach. Według zamieszczonego na MyHeritage drzewa genealogicznego prowadzonego przez moją kuzynkę Paulę Skowron nasz wspólny przodek Józef Franciszek Jan Burdziński miał z dwoma żonami dwadzieścioro siedmioro dzieci. Bez mała o stówkę mniej niż ojciec Wirgiliusz. Pobierane na nie 800+ przysporzyłyby mu dziś niezły, miesięczny dochód wynoszący 21tys 600 zł. Rocznie 259tys 200 zł. Przez osiemnaście lat do uzyskania pełnoletności – To zresztą, obliczcie sobie sami.
Jerzy Wnukbauma


