Wsi spokojna, wsi wesoła.

Gdy przyszedł czas na zrobienie wywodu przodków mojej żony, zgodnie z tym co podają wszystkie genealogiczne podręczniki, zacząłem od siebie. Lecz zanim zidentyfikowałem się w drzewie jako probant, sięgnąłem do podręczników i przypomnienia sobie nie tak odległej historii świętokrzyskiej wsi.  Historii którą pisali rodzice i dziadkowie mojej żony.

Wsi wesoła, wsi spokojna,

Byłabyś bogata, ale przyszła wojna.

Ludobójcze plany wyniszczenia ludności polskiej i eksploatacji terenów Polski, zostały opracowane na długo przed rozpoczęciem II Wojny Światowej. Plany te powstawały na biurkach oraz sztabowych mapach obu najeźdźców ziem polskich i były przez obie strony szczegółowo koordynowane. Podpisanie Paktu Ribbentrop-Mołotow sfinalizowało ten zdradziecki układ. Po napaści Niemiec i ZSRR na Polskę i po zdławieniu wszelkich przejawów życia narodowego, zaczęło się wdrażanie przez okupantów planów unicestwienia Polski. Zakładały one wymordowanie polskich elit, ujarzmienie Narodu Polskiego, a później stopniową jego depopulację i zaludnienie terenów Polski przez kolonistów niemieckich i sowieckich. Sowieckich, bo na Kresach występował podobny schemat, lecz ten przebiegał pod hasłem wkroczenia Armii Czerwonej w celu „udzielenia pomocy bratnim narodom”.

Od chwili wkroczenia na tereny Polski, armia niemiecka prowadziła wojnę totalną wobec podbitego narodu. Już w pierwszych dniach wojny frontowe oddziały Wermachtu dopuściły się licznych mordów na wziętych do niewoli jeńcach wojennych oraz na ludności cywilnej. Władza Wermachtu trwała do końca października 1939 roku. Później armia przekazała pełnię władzy niemieckiej administracji cywilnej. Tereny Polski nie przestały być świadkiem gwałtownych wstrząsów. Policja i żandarmeria stosowały przemoc na ludności cywilnej bez względu na wiek i płeć. Na kilka lat, terror i przemoc stały się metodą rządów.

Oracz pługiem zarznie w ziemię,

A okupant polskie plemię.

W latach okupacji podbite ziemie polskie traktowane były przez okupantów jako olbrzymi obóz pracy, eksploatacji, wyzysku i grabieży. Stosowanie represji na ludności wiejskiej oprócz zastraszania i wymuszania posłuszeństwa miało także na celu realizację nałożonych przez okupanta na polską wieś obowiązków kontyngentowych. Wszystkie wsie zostały objęte obowiązkowymi dostawami żywności, świadczeniem przymusowej pracy na rzecz Niemców – wysyłka na roboty do III Rzeszy, szarwarki, podwody. Kontyngenty narzucane i co roku zwiększane przez okupanta, nierzadko przewyższały zebrane plony. Podczas odbioru obowiązkowych dostaw płodów rolnych, Niemcy dopuszczali się  oszustw celowo rozkalibrowując wagi lub określając na oko rekwirowane worki ze zbożem np. za metr oddanego zboża wpisywano 75kg. Przeciwko wsiom niewywiązującym się z obowiązkowych dostaw urządzano wyprawy karne. Za niewywiązywanie się z obowiązkowych kontyngentów groziły konfiskaty, pobicia, więzienie, karne obozy, wywózka do obozów koncentracyjnych i nierzadko śmierć. Takie same kary groziły za pokątny ubój zwierząt hodowlanych.  Niemcy z czasem podwyższyli i tak wielkie obciążenia kontrybucyjne, których rozmiary przekraczały możliwości gospodarstw chłopskich. Taka eksploatacja ekonomiczna doprowadziła do znacznego zubożenia ludności wiejskiej. Jak podają polskie źródła, na ziemiach włączonych do III Rzeszy tylko do lutego 1942 roku skonfiskowano Polakom blisko 900 tys. gospodarstw rolnych o łącznym obszarze 9.2 mln ha. W kolejnym 1943 roku w GG skonfiskowano 800 tys. gospodarstw. Z okupowanych ziem zrabowano i wywieziono w głąb Rzeszy miliony ton zboża, ziemniaków i innych płodów rolnych. Sowiecka polityka w stosunku do Polaków na zagarniętych wschodnich ziemiach różniła się od tej jaką stosował okupant niemiecki. Tu dominowały czystki etniczne. Wypędzoną ze swej ziemi ludność polską, wywożono bezpowrotnie na przymusowe roboty do sowieckich łagrów. Uwięzieni w rozsianych po całym ZSRR gułagach Polacy, stanowili tanią siłę roboczą.

Gdy się z Niemcem rozprawiemy,

komin w koło obsiędziemy.

Wobec polityki okupantów, chłopi polscy nie stali bezczynnie. Niepokorność chłopska uwidoczniła się na samym początku wojny. Kilka miesięcy po jej wybuchu, w 1940 roku na ziemiach polskich istniało już ok. 200 organizacji podziemnych. Znaczną siłę, drugą co do wielkości, stanowiły oddziały Chłopskiej Straży. Wiosną 1941 roku przemianowanej na Bataliony Chłopskie. W 1944 roku BCh  liczyły ok. 160tys żołnierzy. Głównym jej celem była obrona ludności polskiej przed nasilającym się terrorem oraz eksploatacją gospodarczą. Około 80% sił partyzanckich BCh koncentrowało się w okręgach; kieleckim, lubelskim i krakowskim. Na terenie dawnego województwa kieleckiego działał III Kielecki Okręg Batalionów Chłopskich. Ich najsłynniejszymi akcjami były; dwukrotne rozbicie więzienia w Pińczowie, utworzenie Republiki Pińczowskiej, zwycięskie starcie pod Słupią w pow. buskim z niemiecką 17 Dywizją Pancerną, oraz walki o wyzwolenie Skalbmierza oraz walki o utworzenie przyczółka baranowsko-sandomierskiego. BCh pozostały oddziałami zbrojnymi polskiego ruchu ludowego do końca II wojny, do 1945 roku.

Chwała Bogu, że te kraje

niosą insze obyczaje.

Odwaga i waleczność żołnierzy rekrutujących się z Ziemi Kieleckiej uwidoczniła się tuż po wybuchu II Wojny Światowej. Z tej ziemi pochodził garnizon w dniach 1-7 września 1939 roku broniący  Westerplatte. Skapitulował gdy brakowało im amunicji. Na początku wojny cała Ziemia Kielecka stała się kolebką ruchów partyzanckich. Duże zalesienie terenu, jego górzyste ukształtowanie, trudno dostępne miejsca, oraz duża koncentracja rozbitych i zaskoczonych klęską wrześniową polskich oddziałów wojskowych spieszących na pomoc Warszawie, sprzyjały działalności podziemnej na tym terenie. Lasy kielecczyzny stały się azylem dla różnej maści partyzantów. Tu walczył i ukrywał się ze swym oddziałem pierwszy partyzant II wojny mjr Henryk Dobrzański „Hubal”. Tu działały oddziały; „Jedrusi”, Ponurego, Barabasza, Nurta, Szarego, „Wybranieccy”, Brygada Świętokrzyska NSZ, BCh, AK, GL(AL). W końcowych latach wojny walczyły tu także oddziały partyzantki radzieckiej przerzucane za linię frontu w celach dywersyjnych i wywiadowczych. Świnia Góra, Szewce, Gruszka, Wykus to tylko nieliczne, najbardziej znane miejsca na których oddziały partyzanckie stoczyły bitwy z wojskami niemieckimi.

Bodaj wszytkich mąk skosztował,

kto na nas wojsko szykował.

Pierwsze represje ze strony Niemców dotknęły ludność Polską już na początku wojny, we wrześniu 1939 roku. Szybko postępujące w głąb kraju wojska niemieckie, przekonane przez swoją propagandę o napotykaniu na aktywny i masowy udział ludności cywilnej przeciwko nim, wpadały w psychozę i mściły się na wziętych do niewoli żołnierzach polskich i ludności cywilnej. Zjawisko to dobrze charakteryzuje pierwsza  masowa zbrodnia na wziętych do niewoli jeńcach wojennych w Ciepielowie. Dnia 8 wrz.1939 roku rozegrała się tu walka między żołnierzami 74 Pułku Piechoty z Lubania Śląskiego a żołnierzami niemieckiego 15 Pułku Piechoty. Polskie oddziały walczyły dzielnie, wciągając Niemców w zasadzkę i początkowo odnosząc przewagę, jednakże nie mając żadnego wsparcia zostały otoczone i musiały skapitulować. Rozbrojonym i wziętym do niewoli żołnierzom polskim Niemcy kazali się rozebrać, pozostawiając ich tylko w bieliźnie. W ten sposób pozorowali, że zostali zaatakowani przez oddział cywilnych bandytów. Rozebranych jeńców pognali w las, uszeregowali przy drodze wzdłuż rowu i rozstrzelali. Wkrótce do Niemców dotarło, że dla honoru żołnierza większym wstydem jest być pokonanym przez cywilną bandę, niż przez regularne oddziały wojskowe. Zaczęli po sobie usuwać wszelkie ślady naruszenia prawa wojennego i reguł konwencji haskiej. Do 1950 roku zbrodnia ta była zapomniana i żyła tylko w pamięci nielicznych mieszkańców Ciepielowa. Ujrzała światło dzienne po otrzymaniu anonimowego niemieckiego maszynopisu w którym ze wszystkimi szczegółami opisana była historia potyczki Niemców z Polakami. Do maszynopisu noszącego formę żołnierskiego pamiętnika, dołączone były czarnobiałe zdjęcia przedstawiające egzekucję 300 polskich żołnierzy.

Rzeczywiste i domniemane sukcesy Wojska Polskiego, rzekome i prowokowane przez niemieckie bandy napady polskich cywilów na żołnierzy Wermachtu, a także liczne donosy, sprawiały że wkraczające wojska frontowe dokonywały pacyfikacji wisi paląc, wypędzając lub mordując jej mieszkańców. W późniejszym okresie okupacji wieś świętokrzyską spotykały innego rodzaju liczne represje; za współpracę i pomoc partyzantom, za nieprzestrzeganie narzuconych nakazów i zakazów, za chłopską niepokorność, stawanie w obronie swojego mienia. Po „ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej”, hitlerowskie obozy koncentracyjne zapełniły się wywożonymi na pewną śmierć Żydami oraz Polakami podejrzanymi o udzielenie takiej pomocy. Osoby dające schronienie lub w inny sposób udzielające pomocy Żydom, były na miejscu zabijane lub palone żywcem. W grudniu 1942 roku za udzielanie pomocy Żydom, żywcem spalono rodzinę Kowalskich w Ciepielowie, leżącym w dawnym woj. kieleckim.

W 1943 roku nasiliły się represje związane z działalnością partyzancką. W odwecie za pomoc żołnierzom podziemia spacyfikowano i wymordowano mieszkańców Michniowa i Skałki Polskiej. W rodzinnej parafii mojej żony, oraz w sąsiadujących z nią gminami, niesławą okrył się 62 pluton żandarmerii zmotoryzowanej dowodzony przez Alberta Schustera. Dopuścił się on licznych przestępstw na ludności cywilnej Kielecczyzny. Wśród jego ofiar znalazł się wujek mojej żony. Jego nazwisko znajduje się na tablicy pamiątkowej poświęconej parafianom Nowej Słupi, którzy oddali życie za wiarę i za ojczyznę. A. Schuster jako jeden z niewielu hitlerowskich zbrodniarzy, doczekał się zasłużonej kary. Skazano go na karę śmierci. Wyrok wykonano.

Wrócąć sie i dobre lata,

Jeszczeć nie tu koniec świata.

W czasie hitlerowskiej okupacji wieś polska zapewniała możliwość schronienia i przetrwania osobom wysiedlonym i wypędzonym. Była ostoją dla jeńców, uciekających więźniów i Żydów. Tu były zakonspirowane schronienia dla odpoczywających i leczących swe rany partyzantów. Tu miała schronienie, pracowała i ukrywała się inteligencja. Chociaż ludność wiejska sama cierpiała głód, chłopski solidaryzm umożliwiał organizowanie pomocy głodującym miastom i walczącym oddziałom partyzanckim. Na barkach chłopów spoczywał ciężar: wyżywienia narodu i czynnej walki przeciwko okupantowi. ŻYWIĄ I BRONIĄ. Ta dewiza kościuszkowskich kosynierów przetrwała w chłopskiej tradycji i w ich genach do dzisiaj. Po wyzwoleniu polskim chłopom starano się narzucić i stopniowo wprowadzić obcy system gospodarczy wzorowany na sowieckich rozwiązaniach. Z tej lekcji historii chłopi wyszli zwycięsko. Byli i są przykładem patriotyzmu i walki o zachowanie polskości.

Jerzy Wnukbauma