Z TEKI WSPOMNIEŃ AMELII DZIUBIŃSKIEJ cz.1

Z TEKI WSPOMNIEŃ AMELII DZIUBIŃSKIEJ

Amelia Dziubińska – specjalista pediatrii i organizacji ruchu zdrowia znana nam jest jako wspanialy lekarz ratujący życie, zdrowie naszych pociech. Przez całe życie zawodowe miała dla małych pacjentów olbrzymią cierpliwość i zawsze promienną twarz. Przy niej nasze kochane beksy przestawały płakać, a nawet się uśmiechały. Nie będę dalej opisywać życia zawodowego i tp. Pani Amelii, gdyż zupełnie inne zdarzenie skłoniło mnie do zwrócenia uwagi na to co opowiedziała nam na jednym ze spotkań „ Świętogenu „ To było opowiadanie o dawnych odlewnikach osiedlających się i pracujących w okolicach Kielc. Nikt z genealogów do tej pory nie podjął się przedstawienia tej grupy zawodowej. Opowieść o odlewnikach z rodziny pani Amelii będzie tu zacytowana z jej notatek zawartych w wyżej wymienionej „Tece wspomnień „ ( bez korekty i opracowań )
Kornelia Major.

……cyt 1 „ Mój ojciec Franciszek był wyspecjalizowanym odlewnikiem ( tzw. formierzem ),podobnie jak jego wszyscy bracia, a także jego ojciec – tez Franciszek i jego ojciec ( mój pradziadek ) .Rodzina Dziubińskich z tego co ojcu opowiadał dziadek- przywędrowała z gór ( z Karpat )- w poszukiwaniu pracy . A więc pra-pra dziadkowie byli góralami. Mówił mi tato, że gdzieś w górach jeden z nich był księdzem. Ponieważ w XVII wieku i wcześniej panowała bieda w górach9brak ziemi uprawnej ) szukali pracy na ziemi świętokrzyskiej w nowo rozwijającym się przemyśle . To tutaj, jeden z największych Polaków – Stanisław Staszic ( 1755-1826 ) rozwinął przemysł wydobywczy rud żelaza, miedzi, ołowiu i srebra. Rozwinął odlewnie żeliwa i stali, produkcję narzędzi. Niektóre z nich są sprawne do chwili obecnej ( 200 lat ! ). Dlatego tutaj wiodła droga moich przodków. Ale o ich góralskiej genealogii świadczą ich zamiłowania: wszyscy polowali, łowili ryby, kochali lasy i przyrodę tak jak to czynili górale w całej Europie. Wszyscy tez byli wysocy, mieli niebieskie oczy i byli blondynami. Później te cechy rozmyły się wśród ich potomków. Ale wiele z tych cech mamy w charakterze.

– 2 –

Przodkowie przywędrowali jako młodzi chłopcy zatrudnieni w przemyśle, nie mieli ziemi, ani domów. A że byli fizycznie atrakcyjni i mieli ceniony fach- żenili się z córkami miejscowych chłopów i osiadali w wioskach w pobliżu odlewni i nowo- powstających fabryk. Polska była pod trzema zaborami, ziemia świętokrzyska należała co carskiej Rosji. Kiedy w 1863 r. upadło powstanie styczniowe ( a w roku 1830- listopadowe ) car Rosji zniósł pańszczyznę i część ziemskich majątków przekazał chłopom. Uczynił to nie z dobrego serca, ale by na przyszłość chłopi nie wszczynali walk o niepodległość Polski i by byli wdzięczni carowi za uzyskana ziemię. Każdy z chłopów otrzymał tyle lasu czy pola, ile miała jego rodzina ( tzw. serwituty ). Z tego co mi opowiadał ojciec: mój pradziadek otrzymał 14 hektarów lasów: po 7 hektarów odziedziczyło jego 2-je dzieci – Franciszek ( mój dziadek ) i jego siostra Stanisława Czernichowska. Jak na ówczesne biedne warunki- było to dużo( + pole orne ). Ale bardzo uboga ziemia nie przynosiła plonów pozwalających wyżywić rodzinę. A więc mężczyźni z ojca na syna pracowali w odlewniach, a ich żony uprawiały rolę, hodowały zwierzęta i prowadziły dom. Kiedy fabrykanci przerywali produkcję i zamykali odlewnie- mój dziadek, ojciec i moi stryjowie wędrowali do innych fabryk aby zarobic na rodzinę. I chociaż nie mieli wykształcenia , byli cenionymi swoim fachu nie tylko w Polsce. Stryj Jan przez cztery lata pracował w Ameryce, powrócił do kraju gdyż żona nie chciała wyjechać za ocean. Kiedy właściciele dużych odlewni w Kielcach i Suchedniowie stworzyli odlewnię w Ploestii w Rumuni ( lata 1926 ? XX wieku )wysłali tam polskich odlewników aby uczyli Rumunów odlewnictwa. Najpierw pojechał mój stryj Władysław, a po nim mój ojciec Franciszek – jeszcze był kawalerem. Do dzisiaj mam jego paszport. Przeżyli tam trzęsienie ziemi, po którym zapaliły się złoża naftowe. Niestety nie mamy ani pamiątek rodzinnych, ani dokumentów. Kiedy Hitler napadł na Polskę w 1939 r.- Niemcy spalili całą wieś w której stały domy moich przodków. Oni zdołali uciec, ale z ich dobytku został tylko popiół. Dzięki temu, że mieli dużo lasów z wielkim trudem zbudowali chaty i jakoś przeżyli z rodzinami 6 lat niemieckiej niewoli. Dla ich potomków w 4-tym czy 5-tym pokoleniu- dzieje rodziny, podobnie jak i w innych częściach Polski w tych czasach wydaja się jakąś ponurą opowieścią, ale takie było życie w większości biednych krajów europejskich. Aby takie czasy nigdy się nie powtórzyły ! Ale losy zwykłych ludzi najczęściej zależą od decyzji przywódców , Ich ambicji politycznych i chęci władzy.

– 3 –

W czasach carskiej władzy w Polsce – dziadek Urszuli i Halinki Maj , a brat mojego ojca ( mój stryj ) Władysław służył w gwardii carskiej w Petersburgu. Ten przywilej mieli tylko najprzystojniejsi i najwyżsi, zdrowi żołnierze. Służba mogła trwać przez 25 lat ! Kiedy wybuchła rewolucja w Rosji- stryj powrócił na piechotę z Carskiego Sioła skrajnie wyczerpany, bosy w łachmanach- szedł ponad 2 miesiące, z odmrożonymi nogami. Kiedy dotarł do domu rodziców- nie poznali go- wyglądał jak duch. Ponieważ jego ojciec Franciszek( mój dziadek ) znał się na ziołach- wyleczył mu odmrożenia i rany, tak że stryj powrócił do zdrowia i mógł nadal pracować w odlewnictwie. Nie było ani antybiotyków ,ani lekarzy. I tu widać, że jeszcze raz dały o sobie znać tradycje góralskie.- ludzie obcując na co dzień z przyrodą, wiedzieli jak i które rośliny należy stosować w chorobie. Może ta teka wspomnień o rodzinie przybliży najmłodszym jej
Przedstawicielom niełatwe losy ich przodków. Dzisiejszy świat nie chce pamiętać o trudach i ciężkim życiu dawnych pokoleń, Ale to przecież też cząstka życia na tej ziemi.
Amelia Dziubińska
( córka ,wnuczka obydwu Franciszków )
P.S.
Zachowały się materialne dowody zawodu (odlewnika ) moich krewnych: dziadka Franciszka Dziubińskiego i jego synów ( w tym mojego ojca tez Franciszka )
W postaci żeliwnych tabliczek ( „ wizytówki „) w ogrodzeniu kościoła w Krasnej (pow. Końskie ) jako fundatorów w 1926 r. tamtejszego kościoła (Krasna ) Niestety
Przy renowacji tego metalowego ogrodzenia kościoła nie wszystkie tabliczki z nazwiskami darczyńców ( z 1926 r ) odtworzono.. „
Koniec cyt. 1. …… dalszy ciąg nastąpi….

 

Autor: Administrator

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *