Zobacz człowieka.

Jak przez mgłę pamiętam pierwsze lekcje religii. Małe katechetyczne salki wydzielone z gospodarczej części kościoła. Księży nauczających mnie podstaw wiary. O ile dobrze pamiętam, wtedy jedynymi pomocami katechezy były kolorowanki tj. małe kartki papieru z nadrukowanymi rycinami do malowania kolorowymi kredkami. Innych pomocy „naukowych” nie pamiętam. Sporo tych kolorowanek przeszło przez moje ręce. Z racji mojej małej przypadłości – wyciągniętego języka podczas rysowania i malowania, musiałem mięć wtedy głupią minę. Z zakamarków pamięci wyciągam niektóre scenki i symbole chrześcijańskie. Nie wiem dlaczego, ale z tamtych lat utkwiły mi czarnobiałe obrazki z Jezusem Chrystusem otoczonym gromadką dzieci. Pamiętam też, że karą za przeszkadzanie na lekcjach religii lub nieodrobienie „zadania domowego” było ostre słowne skarcenie, klęczenie w kącie lub wytargane przez księdza uszy. W hierarchii kar najboleśniejszą karą było bicie linijką w wyciągniętą pokornie dłoń. Wszystkie kary bolały na swój sposób.

Powyższe reminiscencje wywołało u mnie niedawne spotkanie prof. Wojciecha Roszkowskiego promujące jego nowy podręcznik HiT. O samym podręczniku nie będę się wypowiadał. Nie czytałem. Nie mam więc prawa zabierać głosu. Nie będę też komentował jego pochlebnych lub niepochlebnych opinii. Zostałem wywołany do tablicy przez prof. W Roszkowskiego jego słowami o genealogii. Odniosę się więc w kilku słowach do tego co usłyszałem w nagraniu udostępnionym na Twitterze  przez samego profesora W. Roszkowskiego. Powiedział on (tu cytuję) – „Proszę zauważyć – społeczeństwo, gdzie nie ma genealogii w ogóle. Nie ma! Czy prawem człowieka nie jest znajomość ojca i matki? Dzisiaj uważa się, że nie – dopóki „to” małe jest, ale jak będzie miało 18 lat i prawa obywatelskie, to co? Nie upomni się? To jest dość naturalna potrzeba – może nie 100%, może 98%, ale dla człowieka to jest potrzeba psychiczna.”

Nie wiem dlaczego, ale po usłyszeniu tych słów przyszedł mi do głowy fragment Credo. Fragment deklaracji wiary wypowiadanej przez każdego katolika – I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Jezus Chrystus za sprawą Ducha Świętego stał się człowiekiem! Nie produktem. Nie mesjaszem, nie bogiem. Stał się jednym z nas. Człowiekiem. Na miano mesjasza i Syna Bożego musiał sobie zapracować całym swoim życiem. Narzucając swój pogląd profesor Roszkowski celowo obraża narodzonych przez in vitro ludzi obraźliwie nazywając ich – „to”. … dopóki „to” małe jest, ale jak będzie miało 18 lat i prawa obywatelskie, to co? No właśnie? To co się wtedy takiego wydarzy? Bóg stworzył człowieka na swój obraz i swoje podobieństwo. Nadal to czyni. Każde poczęcie to dar życia. Trzeba większego cudu? Dalej autor z góry zakłada, że „…może nie 100%, może 98%, ale dla człowieka to jest potrzeba psychiczna.” Te „100%, może 98%” stwarza przytłaczające wrażenie jakby po świecie chodziła zdecydowanie większa liczba zapłodnionych w ten sposób kobiet. Potrzeba psychiczna dotarcia do prawdy występuje tylko wtedy gdy się kogoś okłamuje. Wyciąga fałszywe wnioski, posługuje się półprawdami i fałszem, gdy narzuca się komuś jedynie słuszny punkt widzenia. Potrzeba psychiczna poznania prawdy nie występuje gdy mówi się prawdę prosto z mostu. Moim zdaniem autor grzeszy też występując przeciwko drugiemu (podobnemu pierwszemu) przykazaniu – Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Nie dostrzega człowieka w człowieku. We wspomnianym podręczniku dla uczniów jego autor pyta – Kto będzie kochał wyprodukowane w ten sposób dzieci?  Te dzieci mają przecież swoje imiona, nazwiska i  nr pesel. Mają swoich rodziców. Trzeba tylko ujrzeć człowieka w darze od Boga – w człowieku. Z całą pewnością kochają ich rodzice, rodzeństwo, dziadkowie, bliscy i dalsi krewni. Ja też ich darzę miłością bliźniego. Gdy dorosną będą mieli swoje dzieci, wnuki, prawnuki. Potrzeba jeszcze większej genealogii?

Czasem warto przenieść się do dawnych beztroskich lat. Do dzieciństwa. Przypomnieć sobie słowa księdza – Bóg kocha wszystkie dzieci! Wszystkie dzieci są darem Bożym! Poukładany w ten sposób świat pęka jak mydlana bańka z chwilą zaprzężenia wiary w politykę. Nie dostrzega się wtedy człowieka w człowieku. Dzieli się ludzi na naszych – mądrze myślących i na gorszy sort. Przyjmuje się Ciało Chrystusa z rąk kapłana i po chwili wyzywa ludzi od zdradzieckich mord i kanalii. Warto wyluzować. Przyjrzeć się starej dziecięcej kolorowance. Przenieść się na proponowany przez Chrystusa wyższy poziom, zrozumieć jego naukę i wygonić z swojego kościoła różnej maści polityków przekupujących judaszowymi srebrnikami, zakłamujących fakty i kupczących głosami wyborców.

Przenieś mnie Panie do beztroskich laty
gdy dostawałem lanie od taty.
Gdzie białe było białe, a szare to szare,
gdy za małe grzeszki klęczałem za karę.
Szkoda tylko, że gdy dokonasz przeniesienia sztuki
w nieutulonym żalu zapłaczą; żona, dzieci i wnuki.
Jerzy Wnukbauma.