Poławiacze pereł.

Była piękna noc. Samotny Zurga spoglądając w rozgwieżdżone niebo pogrąża sie w rozmyślaniach.Pragnie zemścić sie na Nadirze,który zdobył serce ukochanej przez niego Leili i na niej samej za wzgardzenie jego uczucia. Jednocześnie ogarnia go rozpacz,że to właśnie on musiał skazać oboje na okrutną śmierć. Mimo to odrzuca prośby Laili,która błaga go by kazał stracić tylko ją,a ocalił Nadira. Gdy jednak Leila daje mu swój naszyjnik,prosząc aby oddal go jego matce ,Zurga poznaje swój własny dar dla dziewczyny,która kiedyś w grożnym niebezpieczeństwie ocaliła mu życie.W jego duszy zachodzi zmiana ?…..

Podczas odwiedzania archiwów jak poławiacz pereł wyszukuję drogocennych klejnotów zalegających w oceanach akt i w powiązaniu z wydarzeniami historycznymi piszę krótkie notki biograficzne. Może kiedyś wyjdzie z tego zbiór opowiadań lub saga. Być może posłużą komuś z mych zstępnych do nakręcenia na ich podstawie filmu biograficznego lub wystawienia opery.
Opery ? Czemu nie ! Może przejmie pałeczkę,wsłucha się w bicie serca swego ,libretto do podkładu muzycznego bijącego serca-będzie miał gotowe.
Przyznacie też ,że powyższy opis ? poławiaczy pereł ?- opery Georgesa Bizeta ładniej brzmi niż li tylko sama obsada : Zurga,Nadir,Leila,chór…….

Sięgnąłem więc po pióro i zacząłem pisać. Rozpocząłem z zapałem po znalezieniu ze strony matki niemieckich korzeni.Napisałem przedmowę do mojej
opery:
Dzisiaj znalazłem- co mnie cieszy-
Po kądzieli swoich przodków w Rzeszy ,
lecz smuci mnie,że ten który mówił w nadreńskim narzeczu
wymordował w Warszawie mych przodków po mieczu.

Po raz pierwszy ręka zastygła mi w bezruchu i pogrążyłem sie w zadumie. Nie ! Nie mam po kądzieli w swoim rodzie udokumentowanego pruskiego junkra czy hitlerowskiego oprawcy. Nie znaczy to jednak,że go nie mogło być w bocznej linii. Nie szukałem go i nie będę tego robił. Rodzinne drzewko po kądzieli mam rozbudowane od mojego pradziadka Jana Henryka,który ożenił się z Polką i od niego piszę historię polskiego rodu niemieckich osadników
z Hochenbach. Przed nim niemieckich ascendentów potraktowałem prosto w zasadzie prostolinijnie i patrylinearnie ? łun-łunego. Mój niemiecki ? krewniak ?
rozbudował ją od pradziadków z Bechtheim w Nadrenii. Moją gałązkę skończył na dacie urodzenia mojego pradziadka ? Johan Henrich ur. 04.06.1886 roku Galizien -Austria. Na tym koniec. Może i stąd ja niemieckich przodków potraktowałem jak on polskich- po macoszemu. Koledzy i koleżanki mogą mi
……………………………..zarzucić amatorszczyznę. Będą mieli rację. Być może ? kuzyn ? z Reichu liczył,że dalsze losy rodziny dopisze ktoś w Polsce i zaszczepi polską mutację do pnia starego drzewa? Wróciłem więc do pisania.
Nie minęło dużo czasu by za sprawą blogującego prominenta znowu popaść w zadumę i zacząłem się zastanawiać,czy na podstawie zebranych dokumentów mogę coś napisać. Nie dlatego,że nie umiem tego zrobić. Potrafię skreślić pare słów,a fantazji nie brakuje mi na niejedną fabułę. Zastanawiam się,czy zrobię to rzetelnie,czy tylko zgodnie z panującą modą. Targają mną
odczucia czy zdołam ściśle trzymac się realiów historycznych,których jestem zwolennikiem. Po mieczu mam cały naszyjnik perełek mieszczan urodzonych
w Warszawie . Dla kreatorów historii na przemian byli 😕 carskimi poddanymi ?
polskimi świniami i bandytami ? ludem pracującym Stolicy ? zaplutymi karłami reakcji ? heroicznymi powstańcami warszawskimi ?,a ostatnio dla byłego premiera? – straceńcami niepotrzebnie przelewającymi krew ?.
Po stronie ojca jak i matki moje drzewko staram sie budować rzetelnie. Nie do mnie należy ocena ludzi. Jest to domena Boga. Żaden człowiek nie jest w stanie obiektywnie ocenić bliżniego swego. Postrzegając ludzi w skrajnych kategoriach dobra i zła,ten sam człowiek dla księdza może być dobry bo ociera się o sacrum,a dla sąsiada zły,bo jest odludkiem odmawiającym postawienia i wypicia z nim ” mamrota”,dla przełożonego w pracy-dobry bo w milczeniu wykonuje polecenia,a dla kolegów zły bo nie umie się postawić szefowi.
Z istnień stworzonych przez Boga- tylko człowiek jest zdolny do ocen osobników tego samego gatunku. Wujątkiem jest modliszka ze swoja selektywna ocena ?- zły kochanek + dobra zakąska. Człowiek zdolnośc przyszywania łatek doprowadził do perfekcji i dopasowuje innym co mu się żywnie podoba w danej chwili. Dobry pies bo jest zły i gryzie-zły pies bo nie szczeka,dobry pies bo nie jest zły ? Powtórzę za Jezusem : oddajmy Bogu co boskie ? Chociaż genealogia jest ściśle powiązana z historią,nie powinno w niej być miejsca na oceny ludzi i polityczne przekomarzania. Ocena zdarzeń pod względem strategicznym należy do wojskowych taktyków.Historycy na podstawie zebranych dokumentów analizują i rozpatrują je w szerokim kontekście-co było przed i po, jakie inne wypadki poprzedziły i doprowadziły do wydarzenia i co w konsekwencji z tego wynikło. Ja zajmuję się swoimi perełkami. Pozwalam im błyszczeć swym naturalnym blaskiem. Nawet gdy ktoś z nich nie lśni jak pozostałe,stanowi ogniwko całości naszyjnika. Usuwając choćby jedną mam rozsypującą się niekompletną biżuterię. Na polu genealogii
nie ma miejsca na politykę. Niech każdy rzetelnie robi co do niego należy.
Wróciłem do pisania.
W dalszych poszukiwaniach zaczłęm zataczać coraz szersze kręgio wykraczające poza granice wytyczone po wojnie i sięgające polski przedrozbiorowej. Po raz kolejny przerwałem pisanie -tym razem za sprawą ludzi,którzy z racji wyniesionej ze studiów i archiwów powinni reprezentować wspólne poglądy poparte istniejącymi dokumentami. A tu ?
samowola. Dla jednych II Wojna Swiatowa zaczyna się 01 września 1939 roku, a dla innych 22.06.1941 roku,lub jeszcze pózniej bo 07.12.1941 roku. Daty jej
zakończenia też są rozbieżne. Na posiedzeniach komisji składjącej się z historyków reprezentujących dwa sąsiadujące ze sobą narody 17.09.1939 roku to cios w plecy, dla drugich jest to wzięcie ziem pod opieke. Na tejże komisji
pojawiły się głosy,że Polska swoją postawą przyczyniła się do wybuchu wojny,a wojenne piekło mogło się skończyć wcześniej gdyby nie Rząd Sikorskiego. To ,że II wojna wybuchła o Gdańsk mogę zrozumieć.Istnieją różne szkoły i widać poziom nauczania jest wyższy. Dlaczego jest jednak rozdżwięk między rodzimymi historykami ? Ta sama historia polska nie tak odległa- dla jednych jest cacy,a dla drugich be. Jedne rakiety sa pokojowe,drugie skierowane w ludzi. Dla jednych Stan Wojenny to zapobieżenie interwencji- dla innych to wojna przeciwko Polakom,po to by chronic ich przed nimi samymi. W języku urzędowym masowe dzialanie przeciwko narodowi- raz jest wypędzeniem,raz deportacja,przymusowymi robotami,repatriacją,wywózką,zesłaniem? Tylko dlaczego,że różnią się azymutem,triumfatorami i ich metodami. Scenariusz zawsze taki sam. Krzyki,
płacz,popychanie kolbami i bagnetami, bydlęce wagony ? Przykłady i rozbieżności historyków mozna mnożyć bez końca. W Związku z różnicą zdań przypomniała mi się anegdota. Odnaleziono listy pisane ręką Chopina. Po ich odczytaniu przez wybitnych polskich chopinologów,uczeni mężowie doszli do wniosku, ze nie mógł ich pisać nasz Wielki Fryderyk,gdyż były przesiąknięte wulgaryzmami. Czyżby Fryderyk nie przebierał w słowach ? Dopiero stanowcze -? Panowie ! To przecież Chopin ? rozsądniejszego z grona profesorów przerwało licytowanie sprzecznych odczuć co do autentyczności nadawcy korespondencji. Profesorowie jednogłośnie uznali listy za autentyk.
Przydałoby się dzisiaj usłyszeć stanowczy głos ? Panowie ! To wspólna historia !!! Czy tego się doczekam ? Wątpię. Istnieją ludzie którzy nie chcą spłynąc do ścieków historii. Substancja z której są stworzeni pozwala im utrzymywać się na powierzchni i od czasu do czasu wydostają się włazami by zaczerpnąc świeżego powietrza nie bacząc ,że skażają go wokół siebie. Dopisywanie ideologii zdarzeń historycznych jest ukierunkowana na populizm i zbijanie politycznych interesów. Piszą więc swoje blogi i głoszą swe odkrycia nie bacząc na prawdę. Dmą z całych sił nie zważając na zbrukanie ust. A nóż wyprostują baranowi rogi. Piszą i głoszą ? nowinki? bo łatwiej rozemocjowanemu tłumowi zorganizować igrzyska niż dac chleb.

Kolejny raz wracam do pisania. Ze zdarzeń historycznych,którymi Polacy mogliby obdarzyć resztę Swiata pozbawioną wojen,wrogów,najeżdżców,zaborców,próbuję skończyć swą sagę. Nawet gdy z tego wyjdą pojedyncze arie,duety czy chóry,usiądę póżniej pozbieram zebrane zapiski w całość na utwór życia. Piszę !.Uważam ,że nie przez przypadek muza historii przedstawiana jest z papirusem. Piszę zgodnie z prawdą, nie słucham oszołomów i nie rzucam pereł między wieprze.

Wstał dzień. Wokól placu zbiera się podniecony tłum i oczekuje skazańców.
Jednak Zurga podkłada w wiosce ogień by odciągnąc ludnośc od miejsca egzekucji i uwalnia Leilę i Nadira. Sam pozostaje by ponieśc śmierć z rąk przekonanych o jego zdradzie współplemieńców.

Autor: jaduzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *