Vademecum. Jak skończyć.

Skończyć z genealogią? Może nie przyjść łatwo.
Tu nie wystarczy zgasić za sobą światło,
wstać rano i powiedzieć – „Phi! Wielka mi rzecz!”
Nie wystarczy drzew swych powyrzucać precz.
Tu trzeba w sposób skuteczny i prosty,
spalić za sobą wszystkie łączące z nią mosty.
By ponownie nie powrócić do tego konika,
trzeba raz a dobrze wybić z głowy bzika.

 

Tu najlepiej z marszu – iść z samego rana,
poprosić o księgi zacnego plebana.
On powie „co łaska” ty – „W głowie się nie mieści!
Przecież wszystkie księgi są tej samej treści.
Nie dam księdzu za akt, nawet drobny moniak
bo to jest już zdzierstwo, a nawet symonia”.
Rozniesie się po parafiach pocztą pantoflową
i u innych księży spotkasz się z odmową.

 

Możesz wrócić dumny ze swego „wyczynu”
i w archiwach państwowych dokonywać czynów.
Tu proś archiwistę – „Proszę dać mi teczki!
Z części kartek poskładam papierowe łódeczki
a z części nich zrobię papierowe gołębie…”
Gdy tu jeszcze wrócisz pozna cię po gębie
i do końca życia masz do zbiorów szlaban.
Wreszcie w twoim sercu zapanuje laba.

 

Na koniec – zerwij kontakty w Internecie.
Pisz – „Wy jesteście głupki i wy nic nie wiecie
Tworzycie gamonie ignorantów grupę.
Całujcie mnie wszyscy popaprańcy w dupę.”
Na koniec uwaga; – RODZINY NIE DRĘCZYĆ!
Dotychczas męczyli się z tobą i będą się męczyć.
Gdy to nie pomoże i będziesz w rozterce;
Raz w miesiącu przyjmujemy w Świętogenie Kielce.
Jerzy Wnukbauma

Autor: Jerzy Użyczak