Czasami robię sobie przerwę.
Wtedy odpocznę i się rozerwę.
Ja genealogię traktuję po-waż-nie.
Księgi w archiwach badam rozważnie,
lecz gdy za długo robi się wzniośle,
wówczas strajkuję i myślę o wiośnie.
Wymieniam wtedy Klio na Talię
– ptaszki śpiewają, pachną konwalie,
żaby kumkają, bocian kleknie.
Przodek mi przecież nie ucieknie.
Na taką zmianę potrzeba grosza.
Czekam cierpliwie na listonosza.
Kiedy już wezmę forsę z ZUS-u
dostaję takiego animuszu,
że na nic zamki, kłódki i sztaby.
I nie ma silnych. Lecę na baby.
Wybieram; wino, kobiety, śpiew.
Zaspokojony wracam do drzew.
I znów zamieniam Talię na Klio.
Genealogii mówię – Wio!
Patrzę ukradkiem czy Klio ożywa,
bo nader często z przemianą bywa,
że z czerwonym licem, zmieszaną miną
słyszę, jej głos – „Jurek ty świnio!”
Wtedy ulegam wielkiej panice
bo przekroczyłem wszelkie granice.
Dociera do mnie, że trochę grzeszę
raniąc mych przodków całą rzeszę.
W Radiu Maryja poszukam ratunku
naprawy grzechów i wizerunku.
Ja wiem w zasadzie co czeka,
po śmierci grzesznego człowieka,
lecz nie wiem co czeka innych,
memu grzechowi współwinnych.
Zadzwonię do Ojca. A co mi szkodzi
Przecież nie tylko o mnie tu chodzi.
Wyznam mój grzech Ojcu w eterze
Gdy go zapytam odpowie szczerze.
Dowie się również Polska cała
– Byleby żona nie usłyszała,
bo wtedy umrę śmiercią męczeńską
Przedwczesną i to przez płeć żeńską.
Numer wykręcam i słyszę „Szczęść Boże”
Poznałem głos i mówię „Ojcze Dyrektorze!
Mam jeden problem. Kocham kobiety!
Czy to mały grzeszek, czy ciężki niestety?”
I przemilczałem, że moje kobietki
liczę bez mała na półsetki.
Od razu widać, że trudne pytanie.
Ojczulek po chwili odpowiedział na nie.
„Dla takich grzeszników synu, jest czyściec,
byś odpokutował a im mogły łzy ściec”.
Słyszycie dziewczyny? Nie pójdziecie do piekła!
Święta osoba dzisiaj wam to rzekła.
Zaklepałem wam czyściec po drodze do Piotra,
ja mam zapewnienie, że tam przyjmą łotra.
Przy okazji sprawdzę czy męscy protoplaści
byli damskich dziurek wielcy entuzjaści.
Poczekam też cierpliwie na mych zstępnych dusze.
Moje geny wszak nie dadzą odmówić dziewusze.
Jerzy Wnukbauma
