Caeca invidia est !

W starożytnym Rzymie potrafiono docenić i honorować ludzi sukcesu. Na chwałę zwycięzców budowano łuk triumfalny. Trwały lub tymczasowy w zależności od zasług lub stanu miejskiego skarbca. Niektóre z nich przetrwały próbę czasu i stoją do dzisiejszego dnia. Przejazd pod łukiem trimfalnym autora lub ojców zwycięstwa było punktem kulminacyjnym pochodu triumfalnego. Bohaterowie mieli swoje pięc minut a gawiedż igrzyska.. Mało kto jednak wie , że z triumfatorem jechał niewolnik , kty miał jedno zadanie. Szeptem przypominał bożyszczu tłumu – „Hominem te esse memento !” Taka była jego podła rola narzucona przez organizatorów.

Nie znałem swoich dziadków- facetów. Zmarli zanim się urodziłem. Ojciec ojca zmarł na początku wojny w 1940 roku. Zamienił małe, warszawskie mieszkanko nz Czystem na kwaterę na Bródnie. Ojciec matki zmarł w 1945 roku tuż przed wyzwoleniem kraju. Większośc rodzin wychodziło z wojennej zawieruchy poturbowanych i zubożonych o kogoś bliskiego. Bywało,że po wojnie ktoś zostawał samotny jak palec. Ja urodziłem się po okupacji i żyłem beztroskim życiem. Mialem oboje rodziców , ciotki i obie babcie. Dziadków niestety nie i zazdrościłem swoim rówieśnikom staruszków. Oni mogli siadać swojemu dziadkowi na kolana i wsłuchiwać się w bajki oraz niekończące się opowieści. Ja tego nie mogłem mieć. Zazdrościłem kolegom , siadałem babciom na kolana i wysłuchiwałem od swoich babć – ” Jesteś w czepku urodzony. Masz kochająca rodzinę… ” Tu padało parę ciepłych słów o mych najbliższych. Dołączala do nich matka i chór ciotek…

Z racji ,że ojciec był pracownikiem umysłowym urodziłem się w rodzinie inteligenckiej lecz będąc dzieckiem nigdy nie czułem się synem inteligenta . Ojciec był mistrzem , pracował w dużym zakładzie przemysłowym, mieszkaliśmy w bloku częściowo zakładowym i wychowywałem się pośród społeczności mieszanej- robotniczo inteligenckiej. Przed wojną moi dziadkowie utrzymywali swoje rodziny z pracy swych rąk. Jeden dziadek był mechanikiem tartacznym. Zjeżdził połowę Polski. Prowadził wędrowne życie jak Rom. Nie mam zielonego pojęcia gdzie przcował drugi dziadek. W przedwojennej Warszawie było wiele dużych,średnich i małych zakładów i warsztatów. Wiem tylko tyle , że poznał babcię w miejscu pracy. Przez jakiś czas pracowali razem. Ojciec z dumą wspominał, że przed wojną babcia z dziadkiem brali udział w obchodach Święta Pracy. Będąc dzieckiem zazdrościłem kolegom licznej familii oraz orginalnych zawodów ich rodzica takich jak tokarz,milicjant. Zazdrościłem im, siadałem babciom na kolana i wysłuchiwałem od swoich babć- ” Jesteś w czepku urodzony . Ucz się ! Będziesz kimś …” Tu padało parę perspektywicznych określeń jak daleko mogę zajść w życiu. Dołączała do nich matka i chór ciotek…

Od urodzenia mieszkałem w bloku. Wybudowanym w latach pięćdziesiątych XX wieku i jakby specjalnie oddanym w prezencie na moje przyjście na świat. Zwykły miejski blok. Trzy klatki, trzy kondygnacje,sporo lokatorów i masa rozwrzeszczanej dzieciarni. Żadnych atrakcji. Jakże zazdrościłem swoim kolegom,którzy mieszkali i wychowywali się w domach jednorodzinnych. Metraż ich mieszkań wydawał mi się wtedy przeogromny,wysokość sprawiała na mnie jako dziecku oszołamiające wrażenie. W niektórych pokojach były dobudowane dla dzieci antresole. Wydawało się żę ich domy mają duszę , a niedostępne i rzadko uczęszczane strychy i piwnice kryją swoje skarby i tajemnice. Nawet pomieszczenia miały nietuzinkowe nazwy ; hol , toaleta , garderoba , alkowa , stołowy ,jadalnia , gabinet… Zazdrościłem siadałem babciom na kolana i wysłuchiwałem od moich babć- ” Jestes w czepku urodzony. Masz własny kąt…” Tu zazwyczaj padało parę słów o naszum pięknym,słonecznym mieszkaniu. Dołączała do nich matka i chór ciotek…

Musiało upłynąc wiele wody w Wiśle bym pojął ,że to nie zazdrość jest ślepa lecz ja miałem klapki na oczach. Kobiety mojego życia świadomie doprowadziły do przejrzenia na nie. To im nalezy się pomnik. Powoli kamień po kamieniu stawiam łuk triumfalny i staram się by nie był obiektem tymczasowym. Pisze dzieje swojego rodu a kobiety opisuję złotymi zgłoskami. Ad honores ! To one w czasie gdy my faceci potrząsaliśmy szabelkami oddawały na potrzeby co rusz wybuchających powstań narodowych swoje najcenniejsze skarby;- ojców,mężów i synów a klejnoty rodowe zamieniały na czarną biżuterię. W latach PRL-u zajmując miejsce na końcu długiej sklepowej kolejki uśiadamiały nam facetom gdzie się zaczyna dyktatura proletariatu a dochodząc do pustych półek gdzie kończy się przewodnia rola partii. W stanie wojennym po ciężkiej pracy zarobkowej i odstaniu w kolejkach , zmęczone robiły pranie byśmy mogli do czystych koszul i wyprasowanych garniturów przypiąć oporniki…

Zbliża się Międzynarodowy Dzień Kobiet. Święto dzisiaj nieco zdewaluowane . Nie będę się rozpisywał o roli kobiet w ówczesnym świecie i społeczeństwie. Wszyscy wiedzą jaka ona jest,lecz każdy na swój sposób inaczej ją postrzega. Same kobiety nie maja też w tej materii wspólnego zdania. Życzę wszystkim niewiastom moc zdrowia , wielu powodów do radośći , słonecznych dni pełnych miłośći a koleżankom chorym na genealogię doszukania się wstępnych z czasów cesarstwa rzymskiego i dymarek a jeśli chodzi o skojarzenie drzewa i zstępnych – lasu siurków i tyleż samo żeńskich potomkiń; wnuczek,prawnuczek,…prapraprawnuczek.

Caeca invidia est ! – zawiść (zazdrość ) jest ślepa
Hominem te esse memento ! – pamiętaj jesteś tylko człowiekiem
Ad honores ! – dla uczczenia , dla zaszczytu

Autor: jaduzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *