Służewiec ! Integralna część Stolicy ! Większości Polaków nierozerwalnie kojarzy się z torem wyścigów konnych rozgrywanych tu od 70 lat . Czy można sobie wyobrazić go bez torów wyścigowych ? Dzisiaj nie sposób ! Także mnie do niedawna kojarzył się wyłącznie z końmi i z wielkim szmalem zostawianym w jego kasach. Do niedawna, tj. do czasu gdy na genealodzy.pl dostałem wiadomośc na priv a w niej pytanie;-” Jurku! czy to nie twoi ?” Pod spodem link do skanów aktów warszawskiej parafii . Bomba poszła w górę ! Składałem litery pisane cyrylicą i dukałem…. Rakowiec Sostajałos w Siełoni Służew w diesiatyj dień janwara tysiacza wosiemsot wosemdiesiat wtorowo goda…
Wieś Służew. Rzut beretem do Służewca. 10 stycznie 1882 roku. Wraz z rodzącym się pierwszym zblakłym promykiem zimowego słońca wpadającego do niewielkiej zatłoczonej wiejskiej izby przychodzi na świat córka warszawskiego murarza. Dla opisu izby i jej mieszkańców nasuwały mi się piękne aczkolwiek wzruszające opisy XIX wiecznej Polski czytane mi przed laty przez matkę a póżniej samodzielnie sylabizowane w lekturach szkolnych. Mistrzami opisu powodującymi przed laty ściskanie w gardle i załzawienie oczu byli Konopnicka i Prus. W atmosferze dusznej , ciemnej dziewiętnastowiecznej mazowieckiej izby tkwię do dziś,zwłaszcza po przeczytaniu drugiego dokumentu – aktu zgonu tego samego dziecka – kilkudniowej dziewczynki. Sięgałem po nowe skany z ksiąg warszawskich parafii ; Św.Krzyżą , Narodzenia NMP , Wszystkich Świętych ,Sw. Stanisława BM… Stałem się stałym bywalcem ZoSi, agnieszki , szukajwarchiwach…
Błądzić jest rzeczą ludzką.Wcześniej szedłem innym tropem . Budowałem hipotezy niepoparte faktami i zapisami w kościelnych aktach. Myśląc na Skróty, po etymonie nazwiska snułem przypuszczenia o zagranicznym pochodzeniu protoplasty i jego migracji do Warszawy. Na potwierdzenie tej hipotezy miałem dwie swojsko brzmiące miejscowości . Jedna w byłej Jugosławii druga znacznie bliżej w Czechach. W internecie natknąłem się na podobne nazwiski ukraińskiej rodziny zamieszkującej w Kołomyi . Błądziłbym pewnie do dziś , ale od czego ma się przyjaciół .
Odtąd zamiast szaleńczego galopu po bezkresach Kresów czy morderczej dla zwierząt i ludzi Wielkiej Pardubickiej , mam sportową zabawę. Gonienie w berka po starej XIX wiecznej Warszawie. W większości przypadków po jej południowozachodnich parafiach, warszawskich dzielnicach leżących bliżej mnie – w stronę Kielc.
Po przeanalizowaniu XIX wiecznych metryk , na które do tej pory natrafiłem nasuwa się jedno stwierdzenie – Mężczyżni z mego rodu mieli warszawską duszę i takie same charaktery. Przemieszczali się po Warszawie wzdłuż i wszerz; za pracą, za chlebem, za babami i jedyny Bóg wie za czym jeszcze. A może odwrotnie – kobiety z mego rodu nie potrafiły utrzymać swych mężczyzn w jednym miejscu – w domu. Odbiło się to znacznie pózniej w XX wieku. Moja Babcia nie była w stanie zatrzymać w domu mego dziadka Brobisława . Wyrwał się z domu do kolegów i zapomnaił wrócic… Jej córka a moja ciotka nie dała rady zatrzymać swego męża Zygmunta Szlagę . 01.08.1944 roku chłopisko zwiało z domu do kolegów. 4 sierpnia już nie żył . Był jedną z cywilnych ofiar Rzezi Woli . Nie sprostała zatrzymac swego syna Jerzego krewna mego dziadka . Chłopiec był harcerzem, od 1939 roku służył w konspiracji . Gdy wybuchło
powstanie zwiał do kolegów . Walczył w zgrupowaniu Chrobry . Był łącznikiem . Miał pseudonim Sęp. Gloria Victis ! Zły okres przerwała dopiero wnuczka mojej babci. W porę zauważyła , że jej mąż przedkłada życie miejskie i kolegów ponad rodzinę i dom. Gdy wrócił w stanie wskazującym na wysokoprocentową zażyłośc koleżeńską położyła go do łóżka , poszła do apteki , kupiła gumkę i zaaplikowała ją mężowi tam gdzie miała wielką ochotę mu nakopać. Nazjutrz z ukrywaną ciekawością spytała go – Nie idziesz do kolegów ? i usłyszała – Kolegów ? Ja już nie mam kolegów. Szkoda, że w latach trzydziestych i czterdziestych niemieckie kobiety nie wpadły na ten prosty i skuteczny pomysł. Miały by swych chłopów w domu a świat o jedną wojnę mniej.
Dzisiejszy Tor Wyścigowy na Służewcu to wielkie przedsiębiorstwo wybudowane w głownej mierze za pieniądze Totalizatora Sportowego . Cel był słuszny , potrzeba społeczna więc poszły za tym środki tj. pieniądze pozostawione w kolekturach przez niemałą rzeszę marzycieli o gwiazdce z nieba i uśmiechającej się do nich Fortunie. Dzisiejszy Służewiec ściąga partnerów biznesowych . Wokół niego kwitnie zycie. Czasy się zmieniły, byt kształtuje świadomość.
Od czasu do czasu na genealogicznych internetowych forach pojawiają się krótkie lakoniczne powiadomienia typu :”Dnia tego a tego odbyło się spotkanie genealogów z przedstawicielami….” Zazwyczaj niekomentowane . Dla większości osób są to nic nie mówiące komunikaty. Podejrzewam , ze przez większość są wogóle nieczytane. Dla niektórych są potwierdzeniem trwonienia cennego czasu,na nikomu nic nie dające spotkania władz Towarzystw Genealogicznych. A wystarczy przeanalizować i porównać to co było kiedyś z dniem dzisiejszym . Wystarczy porównać ilości próśb o tłumaczenie aktów kiedyś a dziś. Widzę jeszcze jeden wielki plus tych spotkań. Tak jak na Służewcu podczas gonitw kasy sa zamykane z chwilą rozpoczęcia wyścigów tak na stronach PTG kasy są zamknięte w myśl zasady – Gratis accepistis , gratis date. Tego tematu nie będę jednak rozwijał by nie przyszła do mnie nowa wiadomość, a w niej pytanie – ” Co ty SUJ-u wypisujesz. Gonitwa trwa.” Ja także dałem się ponieśc hazardowemu szaleństwu. Co dzień śledzę program , które parafie zadebiutują i czy stare stajnie wystawią nowych jeżdżców.
Autor: SUJ
