O genealogach.

O genealogach krążą różne głosy;
Są życzliwe i takie od których stają włosy,
Nóż w kieszeni się sam otwiera
I zaklnie się głośno – Dosyć cholera!
Tych nieprzychylnych jest niewiele –
Odsetek w urzędach i promil w kościele.
Z drugiej strony, to mnie nie dziwi,
Bo potrafimy być upierdliwi.
Ogólnie genealog jest lubiany,
Pochlebcy piszą o nim peany
A przez życzliwych często bywa
Porównywany do detektywa,
Lub oficera dochodzeniówki,
Bo do tajemnic używa główki.
Jest także zwany; poszukiwaczem,
Archiwalnym molem , szperaczem,
Bardem tradycji, skaldem zwyczajów,
Piewcą rodzinnych; stron, domostw, gajów,
Historii rodów krzewicielem….
Jakby nie licząc – określeń jest wiele,
Lecz gdzie im się wszystkim równać z proboszczem
W którego kancelarii dzisiaj goszczę.
Padło z ust księdza dobrodzieja
Porównanie genealoga do czarodzieja.
Rozumiem, że wiara czyni cuda,
Ale czarodziej? To iluzja i ułuda
A w kościele nigdy się nie zdarza,
By czynić cuda przez kuglarza.
Pytam więc ciekaw interlokutora,
Skąd skojarzenie do prestidigitatora.
Tu ksiądz ze swadą opowieść zaczyna,
Lwowskim akcentem przy tym zacina; –
„Czasem przychodzi do mnie z miasta,
Pan Włodek, genealogii entuzjasta.
Do późna siedzi  przy raptularzach
Po czym do gosposi pójść mu się zdarza,
A w tym podobny jest do magika
Że czaruję ją, pomacha pałeczką i znika.”

Jerzy Wnukbauma

Autor: Jerzy Użyczak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *