Zapraszam na kolejne nasze spotkanie dnia 5 marca 2018 o godz.17.00 do Muzeum Historii Kielc ul.Św.Leonarda 4
Temat : Znani Polacy – z Kresów ,Wołynia, Podola ( wybrane postacie ) cz. II
Wykład Pani mgr Jadwigi Adamczak
Zapraszam na kolejne nasze spotkanie dnia 5 marca 2018 o godz.17.00 do Muzeum Historii Kielc ul.Św.Leonarda 4
Temat : Znani Polacy – z Kresów ,Wołynia, Podola ( wybrane postacie ) cz. II
Wykład Pani mgr Jadwigi Adamczak
Ciekawość człeka z czasem nachodzi,
kim był jego przodek i skąd pochodzi?
Gdy mnie dopadła chęć poznania
zabrałem się do poszukiwania –
Wygodnie siadłem do komputera
i zabawiłem się w genehuntera.
Wpisałem w Google swoją godność,
wygooglowało mi jedną zgodność –
‚Modry urzyczak” -Zwierciadło etnologiczne?
– drobny druk, ryciny, odsyłacze liczne.
Sto siedemdziesiąt cztery strony!
Końca nie widać. ” Byłem przerażony.
Czytałem wszystko. Nuda była.
Ciekawość jednak zwyciężyła,
(Nie mogłem czytać na odczepnego
bym nie przegapił tego modrego).
Szukałem ciekaw w elaboracie
czy modry bo – po denaturacie.
Wreszcie znalazłem to co szukałem.
O denaturat już się nie bałem.
W tekście wyjaśniał dr Stanaszek,
że jest to męski fatałaszek,
innymi słowy – strój wilanowski
nosiły go nad Wisłą wioski.
Więc źródłosłowem mego nazwiska,
(jak dajmy na to – koszula ciału bliska),
był były, męski przyodziewek?
Mam być ofiarą licznych prześmiewek?
Kupiłem książkę. A co mi szkodzi.
Z niej dowiedziałem się o co chodzi.
I nawiązałem kontakt z autorem
wkrótce odpisał mi z humorem;
„Ze Skolimowa przodek Twój
Nosił w Falentach z Urzecza strój
Jak go widzieli tak go nazwali,
odtąd Urzyczak w aktach pisali.
Do dziś autora darzę sympatią
trochę za książki dedycatio.
„Temu, który nie mieszka na Urzeczu,
lecz jego korzenie po mieczu
świadczą, że jego dola człowiecza
wzięła początek od przodka z Urzecza.”
Jerzy Wnukbauma
Przygotowując ten temat na wykład, który miałam w dniu 4 grudnia 2017 r. w Muzeum Historii Kielc zajrzałam do opisów wigilii Glogiera, Kitowicza i Kolberga. Porównałam z opisami dawnych wigilii w mojej rodzinie korzystając z listów moich ciotek, stryjów. Rodzina zasiadała do wigilii w licznym gronie w kilku miejscach w Polsce i poza granicami. Stąd pochodzą opisy jak ucztowano , co jedzono i jakie panowały zwyczaje. Uczestniczyłam w wielu wigiliach w różnych regionach w Polsce i wśród polonusów w Stanach Zjednoczonych. Wszędzie starano się zachować przekazywane z pokolenia na pokolenie nasze dawne zwyczaje. Co z tych moich obserwacji wynika napiszę w podsumowaniu.
„Starodawna wilija” – to nie tylko uczta przy suto zastawionym stole często zakrapiana wspaniałymi nalewkami w dworach u mieszczan i chatach chłopskich . To był wieczór pełen różnych magicznych zdarzeń, ceremonii, wróżb w formie jakiegoś widowiska przenoszony z dworu, chat chłopskich do miast. Wszystko zaczynało się o świcie , a nawet wcześniej gdy zaczynały piać koguty. Wierzono,że :
Wróżby jak to wróżby istniały od dawna , ale w tym dniu prym wiodła kuchnia w których królowały przeważnie kobiety.
Mężczyżni wszystkich grup społecznych nie cierpieli tego dnia gdyż aż do kolacji wigilijnej obowiązywał post, a w domu panował niesamowity rwetes więc nie mogli doczekać się pierwszej gwiazdki. Wreszcie , kiedy stół był nakryty białym obrusem pod którym ułożono siano, a na talerzyku ułożono opłatek czas było zasiadać do kolacji jak tylko ukazała się na niebie pierwsza gwiazda. Należy dodać , że zwyczaj kładzenia siana pod obrus nie dotyczył tylko chat chłopskich, ale zwyczaj ten obowiązywał w dworach i domach mieszczańskich.
Wieczerzę rozpoczynano okolicznościową modlitwą na głos, zwykle czynił to gospodarz lub leciwa osoba, albo zaproszony ksiądz dobrodziej. Łamano się opłatkiem i składano sobie życzenia . Przypominano tych co odeszli na zawsze „bywało też ( zwłaszcza w legendach ), że skądś nadchodził w ostatniej chwili strudzony wędrowiec, że zjawił się nieśmiało syn marnotrawny, że przykuśtykał o kuli wiarus z dawno skończonej wojny. Była radość, łzy”
Wigilią rządziła pewna magia liczb. Tak więc :
Na dworskim stole i stole mieszczańskim w wigilię podawano do wyboru : barszcz czerwony z kiszonych buraków z fasolą ( potem i obecnie uszka z farszem grzybowym ) zupę grzybową z łazankami lub zupę rybną z migdałami , pierogi z kapustą i grzybami, karp smażony, karp w galarecie , karp w szarym sosie, szczupak faszerowany, łazanki zapiekane z kapustą i grzybami , kluski z makiem i miodem, kulebiak lub cebulaki , kapelusze borowików nadziewane farszem grzybowym zapiekane na maśle, kompot wigilijny ugotowany z suszonych owoców .
Na deser podawano różne ciasta : strucla z makiem , zawijaniec z masą śliwkową, kakową , makowce na kruchym spodzie mocno lukrowane, chały słodkie z kruszonką , baby drożdżowe gotowane , pierniki przekładane różnymi masami i mnóstwo różnych ciasteczek . Podawano również owoce cytrusowe , suszone bakalie , orzechy włoskie, laskowe i tp. Kutia była też obowiązkowo podawana na deser.
W chatach chłopski na wieczerzę wigilijną podawano :
żur z grzybami, zupę z konopi zwaną siemieńcem lub siemieniatką
kapustę z grochem lub fasolą,
polewkę z suszonych śliwek , gruszek, jabłek,
grycok,
rzepę suszoną lub smażoną na oleju ,
karp smażony,
kompot wigilijny z suszonych owoców.
Po głównych jadłach podawano ciasta : drożdżowe z kruszonką, struclę makową i z masą śliwkową a dla dzieci słodkie makiełki .
Ze zwyczajów wigilijnych należy jeszcze wymienić :
Dopiero po wieczerzy dzieci mogły podejść pod podłaziczkę obecnie choinkę i odszukać swoje prezenty. Choinka zagościła u nas jakieś 150 lat temu i wymyślona jest przez Niemców. Naszą podłaziczkę w niektórych regionach Polski jeszcze spotykamy . W Polsce istniał zwyczaj obdarowywania dzieci prezentami dopiero po Nowym Roku – teraz w wigilię. W tym czasie gdy dzieci zajmowały się prezentami młodzież zajmowała się wróżbami :









Zapraszam naszych członków i sympatyków na grudniowe spotkanie do Muzeum Historii Kielc ul.Św. Leonarda 4 , dnia 4 grudnia o godz. 17.00 .
Temat spotkania : Dawne wigilie w dworach, domach mieszczan i chatach chłopskich.
Jeśli wiesz coś ciekawego o wigiliach też możesz nam opowiedzieć.
Spotkanie prowadzi ; Kornelia Major i Maciej Terek
Jedną z nienaruszalnych zasad na wszystkich stronach genealogicznych, jest zakaz publikowania treści obrażających: inne narodowości, pochodzenie etniczne, oraz uczucia religijne. Dlatego pisanie na portalu genealogicznym na tematy wiary, może być odbierane przez ich administratorów jako łamanie regulaminu. Zabrania się też poruszania wszelkich tematów związanych z polityką. Nie zamierzam politykować, nikogo obrażać i łamać regulaminu. Muszę się jednak liczyć, że znajdzie się ktoś, kto połączy politykę z religią i będzie udowadniać wyższość Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. W ten sposób szybko narażę się na heit, a nawet na ostracyzm. A niech tam. W dobie coraz częstszych zakazów, nakazów i znikania krzyży z życia publicznego, zabiorę głos, by pokazać nierozerwalny związek krzyża z genealogią.
Krzyże, krzyże, krzyże. Towarzyszą każdemu poszukiwaczowi korzeni. Niezależnie od wiary. Są one znakiem rozpoznawczym naszych świątyń, kaplic, cmentarzy. Ich znak spotykamy wielokrotnie, często nie zdając sobie z tego sprawy. Nie mam tu na myśli krzyży widniejących na flagach państw i znakach drogowych, umiejscowionych przed przejazdami kolejowymi. tzw. krzyży św. Andrzeja spotykanych podczas podróży do archiwów. Przemilczę też powiedzenia towarzyszące nam przy pożegnaniach; – w domu przez współmałżonka – „Mam z tobą krzyż pański” a w archiwach przez urzędników – „Krzyż na drogę”. W kręgu genealogicznych zainteresowań są także liczne kościoły pod wezwaniem Św. Krzyża. W moim przypadku aż cztery. Ale nie o nich będzie mowa. Napiszę o krzyżach, które spotykamy w genealogii. To o nich napiszę kilka słów.
Każdy z nas, wcześniej czy później w starych aktach natrafił na znak krzyża zastępujący podpis osoby niepiśmiennej. Jeden lub kilka w rzędzie postawionych obok siebie krzyży lub krzyżyków (iksów) zastępujących podpis. Ten z pozoru prosty znak był poświadczeniem mówienia (i pisania) prawdy. Niejednego genealoga ucieszył analfabetyczny gryzmoł poczyniony niewprawną ręką niepiśmiennego przodka. Dlaczego znak krzyża, a nie inny nieskomplikowany znak pisarski? W moim przypadku odpowiedź jest prosta. Życie moich przodków nierozerwalnie powiązane było z wiarą i religią. Znakiem krzyża moi przodkowie rozpoczynali i kończyli dzień. Błogosławili dzieci i pokarmy. Przystępowali do pracy, odżegnywali się nim od złego. Postawiony przez nich krzyż przydrożny, był miejscem modlitw i spotkań również okolicznych mieszkańców. Także i dziś, przechodząc lub przejeżdżając obok niego, wiele osób skłania głowę, zdejmuje czapki, lub żegna się kreśląc na piersi znak krzyża.
Krzyże znajdują się też na tarczach herbowych. Jego różne formy widnieją na rodowych godłach. Występują na tarczy jako figury; zaszczytne, uszczerbione i zwykłe. Genealodzy obeznani z językiem blazonowania potrafią dokładnie określić zarówno kształt krzyża, jak jego rodzaj i usytuowanie go na herbowej tarczy (lub klejnocie nad tarczą). Mniej obeznani mogą posłużyć się wyszukiwaniem ich na stronach; www.gajl.wielcy.pl lub www.genealogia.okiem.pl
Za pomocą tej drugiej strony, po wybraniu formy krzyża i kliknięciu na „Herby z tym symbolem” można zapoznać się z całą gamą herbów z wybranym krzyżem. Szczęśliwcy mogli także odziedziczyć po swych znamienitych przodkach pamiątki z tym znakiem; zegarki, sztućce, oraz biżuterię z wygrawerowanymi krzyżami w herbie. Także monety i odznaczenia z motywem krzyży – to niektóre z przykładów pamiątek z tym znakiem.
Przydrożne krzyże wraz z przydrożnymi figurkami i kapliczkami, stanowią małą architekturę sakralną. Rozsiane są wszędzie tam gdzie istniało i istnieje chrześcijaństwo. W Polsce są czymś naturalnym. Cały nasz kraj jest nimi bogato ozdobiony. Te pomniki religijnej kultury, są niemymi świadkami naszych dziejów. Stawiano je z różnych powodów. W zależności od dziejów. Wznoszenie ich nasilało się w czasach prześladowań, wojen, zaraz, powstań, uwłaszczeń. Stawiane były także w czasie zaborów, chociaż stawiania ich było zabronione przez zaborców. Wznoszono je także w PRL-u. Najgłośniejszym wydarzeniem z tego okresu było postawianie krzyża w Nowej Hucie, kiedy to w kwietniu 1960 r. doszło do rozruchów z milicją.
Żaden z krzyży nie powstał przypadkowo. Każdy z nich przypomina o jakimś wydarzeniu – lokalnym bądź państwowym. W mikro skali – jednego fundatora lub kilku osób. Stawiane były w miejscach ważnych; przy kościołach, w centrum wsi lub osad. Stawiano je także w miejscach mniej ważnych lub całkiem na odludziach. Stawiane na końcu wsi, wytyczały jej granice. W kilku regionach Polski, te graniczne krzyże, były świadkami ostatniego pożegnania osoby zmarłej z wsią i jej społecznością. Pod krzyżami stojącymi na rozstajnych drogach, witano zacnych przybyszów i żegnano odchodzących gości. Stawiane przy ścieżkach do lasów, miały chronić mieszkańców przed czyhającym w lesie złem. Lokowane przy zbiornikach wodnych miały chronić przed utonięciem lub upamiętniały czyjeś utonięcie. Służyły do pochówków pod nimi. Akt zgonu nr 23 z 1811 roku z parafii Raszyn.
http://metryki.genbaza.pl/genbaza,detail,163330,6
Akt nr 23 Posiada Załuski
Roku tysiąc osiemset jedenastego dnia czwartego miesiąca maja o godzinie piątej pod wieczór przed Nami Proboszczem Raszyńskim sprawującym obowiązki urzędnika Stanu cywilnego gminy raszyńskiej powiatu warszawskiego w departamencie warszawskim Stawili się; Piotr Baran mający lat pięćdziesiąt dwa, tudzież Grzegorz Ostrowski mający lat trzydzieści dwa obydwaj stanu rolniczego gospodarze we wsi Opaczy Dużej do której Posiada Załuski jest przyległa w gminie i parafii raszyńskiej położonej zamieszkali i oświadczyli Nam iż znaleźli człowieka płci męskiej w tym dniu, wcale nieznanego, który się obwiesił w gaiku między brzezinką tejże Posiady Załusk w gminie i parafii raszyńskiej, zostający już wiszonego, za uczynioną tedy przez zesłanych od rządu Fizyka i chirurga na miejscu excuteracyja i wykonanym w przytomności mnie urzędnika cywilnego opisie i zatwierdzeniem podpisu mojego, tenże Człek na rozstajnej drodze pod figurą głęboko w ziemię zakopany został. Po czym oświadczający gdy pisać nie umieją my akt niniejszy zejścia takowego po przeczytaniu onego stawiającym podpisaliśmy.
Ksiądz Szczepan Bogdanowicz proboszcz raszyński sprawujący obowiązki urzędnika stanu cywilnego.
Każdy z wznoszonych krzyży był okolicznym drogowskazem; zarówno duchowymi, czysto ludzkimi jak i dosłownie użytkowymi. Niektóre krzyże z czasem stały się tak charakterystyczne dla miejscowego krajobrazu, że podróżni określi swoje położenie w terenie względem nich. Chociaż większość z nich jest dzisiaj anonimowa, każdy krzyż do czegoś nawołuje lub przypomina o zdarzeniu z przeszłości. Były wznoszone w podzięce za otrzymane łaski, za uzdrowienie z choroby, za uratowanie z wojennej pożogi, lub klęski żywiołowej. Stąd tak wiele z nich powstało w czasie wojen i powstań lub po ocaleniu mieszkańców przed nadciągającą zarazą.
Charakterystyczne są krzyże choleryczne. Osoby które pochłonęła zaraza chowano na osobnych cmentarzach cholerycznych i wznoszono krzyże, które noszą nazwę krzyży morowych, lub krzyży cholerycznych. Występowały jako pojedyncze lub potrójne. Forma ustawienia trzech krzyży była ściśle określona. Pośrodku znajdował się dwuramienny krzyż zwany krzyżem cholerycznym, morowym lub od hiszpańskiego miasta – karawaką. Taki rodzaj krzyża nazywany jest także krzyżem św. Zachariasza. Po jego bokach stawiano dwa niższe krzyże jednoramienne. Takie krzyże w dobrym stanie zachowały się w kilku miejscowościach m.in. w Babkowicach w Wielkopolsce. Na pionowych i poprzecznych belkach wyryto 7 krzyży oraz 18 liter będących początkiem modlitewnych psalmów. Patronami od morowego powietrza byli św. Rozalia i św. Roch.
Osobnym zagadnieniem są krzyże pokutne. Stawiane były na przestrzeni XIII do XIX wieku. Zwyczaj stawiania ich przywędrował do Polski z zachodu Europy. W Niemczech i Czechach zwane były krzyżami pojednania, bo nie pokuta a akt przebaczenia leżał u podstaw stawiania krzyży. Krzyże te przypominają raczej o surowości prawa, niż skrusze zabójcy. Stawiane one były przez sprawców zbrodni po spełnieniu kilku warunków m.in. pielgrzymka do miejsc świętych, poniesienie opłat sadowych, wpłacie pewnej sumy na rzecz Kościoła -światło, pochówek, msze za zmarłego, msza za sprawcę, zadośćuczynienie rodzinie ofiary – pokrycie kosztów leczenia, renta dla wdowy itp. Te kamienne krzyże nader często przenoszone były z pierwotnych miejsc ich umiejscowienia w odległe miejsca. Wykorzystywane były na cmentarzach, w parkach i ogrodach. Niejednokrotnie posłużyły jako tani materiał kamieniarski przy wznoszeniu nowych krzyży lub budowli. Przykładem jest Bytom Odrzański, gdzie kilka takich krzyży zostało wmurowane przy budowie wieży. Także na Ziemi Świętokrzyskiej można spotkać krzyże pokutne. Znajdują się w pobliżu Kielc, w Żernikach, w gminie Sobków, w powiecie jędrzejowskim.
Mówiąc o krzyżach i genealogii nie sposób nic nie powiedzieć o instytucjach, do których najczęściej zwracamy się listownie lub e-mailowo. Odpowiedzi na piśmie z tych instytucji są podstemplowane pieczątkami z wizerunkiem krzyża. Mają go liczne USC miast w których herbie jest krzyż. Wykorzystują go także PCK, Policja i niektóre Towarzystwa Genealogiczne. Krzyż jest w logo; Warszawskiego i Ostrowskiego TG oraz ŚTG „Świętogen”. Podczas wertowania aktów spotykamy się z nazwiskami których krzyż stał się etymonem słowotwórczym. Oto niektóre z takich nazwisk; Krzyżak, Krzyżan, Krzyżaniak, Krzyżanowski, Krzyżeński, Krzyżewski, Krzyżkowiak, Krzyżosiak, Krzyżuk. Nie sposób nie wspomnieć też o licznych miejscowościach, które w swej nazwie mają ten znak. Są one rozsiane po całej Polsce. Zajmują kilka stron Słownika geograficznego Królestwa Polskiego; Krzyż, Krzyżaki, Krzyżanów, Krzyżanowice, Krzyżany, Krzyżowa… To tylko niektóre z nich. W naszym województwie też jest kilka takich miejscowości. Najbardziej jednak znane są; klasztor na Świętym Krzyżu i ruiny zamku Krzyżtopór w Ujeździe.
Dzisiaj proste krzyże stają się niepopularne. Dla części ludzi są wręcz passe. Wykorzystywane są też nader często do niemających nic wspólnego z religią celów. (Amber Gold, faszyści, sataniści, Ku-Klux-Klan skinheadzi). Ostatnio zapanowała moda na ich usuwanie. Niektórzy chętnie posprzątaliby je wszystkie. Myślę, że nie trzeba odgórnych zaleceń, decyzji, poleceń do ich usuwania. Krzyże starzeją się, niszczeją i same znikają z polskiego krajobrazu. Taka jest kolej rzeczy. Trzeba robić wszystko by swym działaniem nie przyczyniać się do powstawania nowych krzyży. Myślę tu o krzyżach stawianych na miejscu wypadków komunikacyjnych oraz o opisywanych powyżej przyczynach stawiania krzyży – prześladowania, wojny, zarazy, powstania.
Jerzy Wnukbauma