Felieton

15 lipca 1410 rok. Tą datę powinni znać wszyscy szanujący się Polacy. Ci nieszanujący się o wydarzeniu związanym z tą datą na pewno słyszeli- to data Bitwy pod Grunwaldem. Wielkimi krokami zbliża się
600 letnia rocznica tego historycznego wydarzenia. Już dziś zaczęły się, lub na dobre trwają przygotowania do jej uczczenia. Główne uroczystości jak zwykle odbędą się na polach grunwaldzkich. Inne nieco mniejsze, lokalne obchody będą się odbywać w różnych regionach naszego kraju. Także i w naszym regionie zaczęły się rocznicowe przygotowania o czym przekonałem się śledząc lokalne media. Zapewne zapyta ktoś, tak jak ja to uczyniłem w pierwszej chwili; – Gdzie Rzym a gdzie Krym ? Otóż jest kilka nierozerwalnych
związków naszego regionu z grunwaldzką wiktorią. Zarówno tych widocznych na polu bitewnym w postaci licznego udziału rycerstwa zrzeszonego wokół Chorągwi Sandomierskiej,a także tych poprzedzających samą bitwę i wydawałoby się mniej istotnych. Do nich należą : pielgrzymka króla Władysława Jagiełły do klasztoru na Świętym Krzyżu zakończona modlitwą za
Ojczyznę. To tu modlił się wraz z rycerstwem król Jagiełło. To tu w świętokrzyskim klasztorze łopotały rycerskie proporce i roznosiła się po Puszczy Jodłowej „Bogurodzica ” Z tego regionu,pochodził Dobrogost Czarny z Odrzywołu któremu król powierzył pieczę nad budową mostu pontonowego oraz mistrz Jarosław budowniczy owego mostu. Jak na owe czasy było to wielkie osiągnięcie inżynieryjne i logistyczne. W ciągu zaledwie trzech dni fragmenty mostu wcześniej wykonane w Puszczy Kozienickiej zostały spławione Wisłą do Czerwińska i scalone na łodziach i beczkach tworząc solidny most łyżwowy,który posłużył wojskom koronnym do przeprawy rzeki i połączenia się z wojskiem księcia Witolda.

Sama bitwa poza osłabieniem władzy Zakonu i skutkami politycznymi nie wniosła nic nowego. Zmierzyły się dwie siły. Jedna z nich słabsza,uległa i przegrała. Król Jagiełło za namową swych doradców w głównej mierze duchownych,nie poszedł za ciosem i odstąpił od zdobycia z marszu osłabionego Malborka. Analizując samą bitwę uderzyło mnie zgoła coś innego. Śledząc rozstawienie obu wojsk ocierałem się o heraldykę i to tę
najstarszą-żywą. Rzadko który z kolegów genealogów dociera do przodków z okresu bitwy grunwaldzkiej. Owszem ! Znajdzie się ktoś. kto pochwali się”udokumentowanym przodkiem ” zaciekle walczącym na polach Grunwaldu lub dzielnie broniącym i osłaniającym własnym ciałem króla Władysława Jagiełłę. Spotkałem się z przypadkiem chwalenia się rodowym herbem i wciskania mi kitu o prekursorze familii rodem spod Grunwaldu z tym, że początki tego herbu datują się nieco póżniej a rozrysowane wokół niego
klejnoty mogły świadczyć o graficznym baroku,a nie skromnym i przeciętnym średniowieczu….W większości przypadków są to przechwałki mijające się z prawdą konfabulacje i przekoloryzowane historyjki. W tamtym okresie nasi przodkowie rzadko używali nazwisk. Zamiast nazwisk obok imienia padała nazwa miesjca ich urodzenia, zamieszkania lub przynależności rodowej. Przykładem chociażby ci znani z kronik grunwaldzkich; Jurand z Grabia,Krystyn z Ostrowa, Andrzej z Tęczyna, Zbigniew z Brzezia, Mikołaj z Michałowic…. czy fikcyjne postacie z literatury; Jurand ze Spychowa,Zyndram z Maszkowic.
Zbyszko z Bogdańca… To nazwa miejscowości stawiana po tuzinkowym imieniu nobilitowała osobę. Przynależność rodowa stawiała ją w odpowiednim miejscu w szyku wojsk koronnych. Herby jakich używało rycerstwo to nic innego jak piktogramy czyli znaki graficzne. Znaki przynależności do konkretnego oddziału, pododdziału,drużyny… To one powiewające wysoko ponad głowami wskazywały miejsca koncentracji oddziału. W czasie postoju oddalającemu się pozwalały bezstresowo powrócić do swoich nie narażając na śmich i docinki a w najgorszym razie na podejrzenie o szpiegostwo. W czasie walki obserwujący z pobliskiego wzgórza dowodzący wojskami po znakach na chorągwiach potrafił szybko zlokalizować oddziały i szybko ocenić sytuację.Dostrzegając po walce powiewająca znajomą chorągiew można było bez trudu znależć miejsce postoju swojej kompani czy drużyny.
Z czasem znaki przynależności wojskowej zyskały inne znaczenie stając się emblematem rodowym- herbami. Nic więc dziwnego,że pod jednym herbem figurują dziesiątki nazwisk.

Serce mam rozdarte pomiędzy Ziemią Świętokrzyską i Sandomierską gdzie mieszkam i gdzie mieszkają moi zstępni,a między piaski mazowieckie gdzie są moje korzenie po mieczu.Pokładam nadzieję,że moi przodkowie dzielnie walczyli pod chorągwiami księcia Janusza lub Siemowita. Być może nad pozostałymi w domu babkami opiekę sprawowała znana z „Krzyżaków ” księżna Anna Danuta Mazowiecka, a może jak sienkiewiczowska Jagienka ganiały po lesie za niedżwiedziem i rozłupywały orzechy siadając na nie pośladkami. Po bitwie grunwaldzkiej życie powracało szyblo do normy. Król Jagiełlo podarował Ziemi Sandomierskiej zdobyty na Zakonie Krzyż Grunwaldzki. Znajduje się on w Sandomierskim Muzeum Diecezjalnym. Po bitwie masze dzielne rycerstwo powróciło w glorii
wzbogacone o dobra materialne. Wkrótce Ziemia Swiętokrzyska zasłynęła kolejnym zbójem. Tym razem szlachetnie urodzonym i do tego hersztem w spódnicy- Barbarą Rusinowska. Muszę sprawdzić czy w żyłach mojej żony nie płynie domieszka jej krwi. Skradła niejedno serce, a czasami odgraża się urzązić mi niezły Grunwald.

Autor: SUJ

Spotkanie z dnia: 07 Czerwca 2010

Dzisiaj na spotkaniu Jolanta Michniewska zaprezentowała nam drzewo genealogiczne swojego Rodu Zadarnowskich , a Marek Michniewski zaprezentowali nam drzewo swojego Rodu Michniewskich.
Państwo Michniewscy zamienili salkę konferncyjną na swoisty salon w którym zapanowała atmosfera z dawnych lat .
Na ścianach ,stelażach obrazy olejne malowane przez kilku znanych malarzy tego Rodu . Czytaj dalej →

Spotkanie z dnia: 10 Maja 2010

Na spotkaniu w dniu 10 maja 2010 r.Kornelia Major wygłosiła prelekcję zatytułowaną : Skarby dla genealoga w starych gazetach, reklamach,listach czytelników .
Na podstawie dwutygodnika ” Biesiada Literacka ” z 1880 r. którego redaktorem był Władysław Maleszewski juz pierwszy jego artykulł
” w sprawie rybactwa ” dostarcza nam informacji, jak to było dawniej z tym rybactwem lądowym przy czym wymienia całą plejadę ludzi którzy się tym zajmowali. Czytaj dalej →

Dalsze losy….

Pamiętają Państwo zucha
Jakim był Stefek Burczymucha ?
Dalsze losy samochwały
Poznać by się również zdały ,
Przeto łapię za długopis
By napisać dalszy opis
Przez niektórych zwany blogiem

Otóz; Stefan B.został genealogiem
I jak większość nowicjuszy
Na nazwisku kopie kruszył.
Zalogował się w Genpolu
Gdzie na tematycznym forum
Ewa Szczodruch zawsze skora
Ze słownika Profesora
Podać pełne stare brzmienie
I nazwiska pochodzenie .
Więc napisał-„Pani Ewo !
Chcę znać całe swoje drzewo,
Podaj z nazwisk kłębowiska
Zródłosłów mego nazwiska „.
Ewa której obca buta
Odpisała- ” Nie ma ciebie u Rymuta „.
I zakończyła krótko
„Pozdrawiam cieplutko „.

Stefan niczym nie zrażony
Wszedł na nobikitantów strony.
Ktoś odpisał -„Drogi Stefku
Nie ma ciebie w żadnym drzewku ”
Długo się nasz zuch nie głowił
I odpisał Fronczakowi –
„Mylisz się mój Waldemarze !
My szlachcice a nie łgarze !
Jak rodzinna fama głosi
Gdy Krzywousty wojnę ogłosił
W prostej linii x pradziadek
Na wyprawę ruszył zadek
Protoplasta mój za młodu
Na Psim Polu krzyknął „chodu ”
I przeciwnik pośród braw
Całą Odrę przeszedł wpław.
Mówię prawdę ! Nie pierdzielę !
Król mu za to dał herb WCZELE ”

„Dał mu także do wyboru;
Annę Muchę pannę dworu
Oraz pod Hunsfeldem las
A gdy kończył się już czas
Do namysłu,spytał zucha –
Co wybierasz – Bór czy Mucha ?
Ledwo skończył król pytanie !
Praszczur takie wyrzekł zdanie
Bór czy Mucha ? Mucha czy bór ?
A mam jaki inny wybór ?
Krzywousty go wysłuchał
I go nazwał Burczymucha.
Pstrego konia ma łaska pana.
Rzucił sie tedy antenat na kolana
Ucałowawszy króla prawicę
Dostał; herb , las, oraz dziewicę.
Las wyrąbał,dziecko spłodził
Ród się mój od niego zrodził.

Odtąd gdy rodził się maluszek
Ksiądz zapisywał Burczymuszek
A dziewczynki póki miały wianki !
-Burczymuchówne lub Burczymuszanki.
Inne po ślubie gdy powiły syna
Ksiądz zapisywał- Burczymuchowa lub
Burczymuszyna.
Mężczyżni niasi nie nosili darmo gaci
Mieli licznych synów , córki ,braci…
Wszyscy w łożu mieli wkład wielki
(Niech ich w opiece ma duch wszelki )
Ma matka nad ojcem za pożycie
Nad grobę lżę uroniła skrycie
A wyliczając jego zasługi
Z rozpaczy mięła spis ich długi.
Nim opuściła nekropolę
Powiedziała -” Obiit sine prole”

Tu nie wytrzymał Jacek Młochowski
Dobrze znający staro- włoski
I spytał -„To skąd się wziąłeś kolego ?
Stefan odpisał – Z Kielc ! A dlaczego ?
W obronę go wzięła Kaczmarek Aneta
„Stefanie Ciebie spłodziła kobieta.
Wystarczy w Google wpisać nazwisko
I w oka mgnieniu jasne jest wszystko „.

Autor: Jerzy Wnukbauma

SPOTKANIE W CZERWCU

Przypominam członkom i sympatykom Świętokrzyskiego Towarzystwa Genealogicznego ” Świętogen ” , że następne spotkanie / zgodnie z terminarzem /odbędzie się dnia 07 czerwca 2010 r.o godz.17.00 w Muzeum Historii Kielc .

Temat : Drzewo genealogiczne ZADARNOWSKICH i MICHNIEWSKICH
zaprezentują : Jolanta i Marek Michniewscy

UWAGA; w dziale artykuły jest zamieszczony nowy wiersz Jurka ” Dalsze losy….

Autor: Kornelia Major