Tradycją nazwać niczego nie możesz i nie możesz uchwałą specjalną zarządzić, ani jej ustanowić. Kto inaczej sądzi świeci jak zgasła świeczka na słonecznym dworze. Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza. To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której nikt nie zmieni a to co dookoła powstaje od nowa, to jest nasza codzienność w której my żyjemy. (słowa z końcowej sceny filmu „Miś” ST. Barei)
Rodzinna tradycja. Osiemnastka.
Zadaniem każdego rodzica,
gdy syn obrośnie mu w pióra
jest uświadomić dziedzica
by wiedział po co ma siura.
Przykładem jest moja rodzina.
Odwiecznym u nas zwyczajem,
jest troska ojca o syna.
Dojrzeje – rady mu daje .
Tradycję zaczął prapradziadek,
ucząc mojego pradziadka,
jak ma unikać syn wpadek,
kradnąc kobiecie kwiatka.
Z kolei mój pradziadek,
miał półgodziny frajdy,
w fotoplastykonie z dziadkiem
oglądał sprośne slajdy.
Mojego ojca tatusiek,
mówiąc synowi o ptaszku,
do czego posłuży mu siusiek,
pokazał na porno obrazku.
Gdy byłem zdolnym do nauki,
młodzieńcem jednym z wielu,
ojcowskiej kochania sztuki
uczyłem się w „Burdelu”.
Tych co mnie o to winią
przepraszam za dualizm,
nigdy nie byłem świnią,
tak nazywano socjalizm.
Synowi dałem papierosa,
siedliśmy na wersalce,
włączyłem płytę, pornosa,
z niej poznał prawdę o szparce.
A gdy dorosną syna chłopacy,
chłopak się nie namęczy,
dziewczyny mają wszystko na tacy
a resztę internet wyręczy.
Jerzy Wnukbauma
Autor: Jerzy Użyczak
