ZLOT RODZINNY

Wśród klaksonów,opon pisku
Dzisiaj zjechał ród Matysków
Tudzież kilku innych gości
Do rodowej posiadłości
Gdzie od wieków od kołyski
Na świat lęgły się Matyski.
Co się tyczy Matyskowa:
Jest tu szkoła , straż ogniowa
Knajpa , dworek , sklepów parę ,
Kościół i zamczysko stare…

W Matyskowie wszystkich ludzi
Kura kładzie , kogut budzi.
Ranek zbliżony jest do ranka.
Żyją sennie w swych zaściankach
Starzy , bo młody do miasta pryska.
Czasem zawita gość do Matyska
Z całą rodzinką na majówkę
Ale najczęściej po wałówkę
Parę kominów , tyleż płotów
Ale wróćmy , już do zlotu.

Po przywitaniu i przedstawieniu
Po bardzo krótkim zagajeniu
Po usadzeniu wszystkich gości
Organizatorzy urovzystości
Zaprosili nas do biesiady ,
Lecz wpierw doszło do zwady
Albo raczej do epizodu;
Gdy stary , siwy Senior rodu,
Wszedł na podium , podniósł głowę
Zaczął swoją mądrą mowę:

,, Za swego życia jesieni
Sięgnąłem swych korzeni.
W archiwach przodków szukałem
Nie jeden raz się zadumałem –
Sięgnąwszy Hadesu podziemi !
Przeprosiłem Boga-Wybacz mi Panie !
Zmówiłem – Wieczne odpoczywanie !
Wróciłem sprzed piekieł na ziemię
Wielbiąc mych przodków plemię
Wznowiłem ich wyliczanie „.

Tu brawo zaczęła bić grupa spora
Lecz przerwał je głos Matyska Juniora :
„Archiwa wertujesz w wielkim mozole
Ja to mam gdzieś , ja to…Przespać się wolę
I przodków zwyczajem odwiecznym
Łączę przyjemność z pożytecznym.
Do pracy zabieram się z entuzjazmem
I zawsze kończę przyjemnym orgazmem.
Bez poszukiwań , bez sentymentów
Rośnie mi drzewko descendentów.

Moje -rzekł Senior – To dozgonne dzieło !
A twoje kto wie ?- może poczęte absente reo !
Tu zgasł Juniora uśmiech błogi
Bo pojął , że może nosić rogi.
Nestor podszedł doń i dał na zgodę pyska,
Szepnął – Przyjdzie kryska i na Matyska.
I ja tam byłem
Pojadłem , popiłem
Przeciąłem im ręce na zgodę
I sprawdzam tą drugą metodę.

Autor: Jerzy Wnukbauma

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *