Kiedy w Polsce weszło nadawanie nazwisk? Bóg jedyny wie. Dokładnej daty; dzień, miesiąc, rok – nie ma. Jednak za nim to nastąpiło nasi wstępni posługiwali się imionami, przezwiskami i odmiejscowymi przydomkami. Przykładem niech będą sienkiewiczowskie, fikcyjne postacie. Weźmy na warsztat Zbyszka z Bogdańca. Ojcem Zbyszka był Jaśko z Bogdańca, matką Jagienka z Mocarzewa a stryjem Maćko z Bogdańca. Wszyscy oni pochodzili ze stanu rycerskiego, pieczętowali się rodowym herbem „Tępa Podkowa”. Zawołaniem ich było – „Grady”. Sienkiewiczowska powieść rozgrywa się na początku XV wieku. Każdy uważny czytelnik na podstawie tekstu może obliczyć także rok urodzenia Zbyszka a także w przybliżeniu rok, w którym brał ślub z Jagienką (babą do orzechów) – córką Zycha ze Zgorzelic i Małgorzaty. Z tego związku na świat przychodzą synowie Zbyszka i Jagienki; Jaśko, Maćko, Zych i Jurand.
Czy da się zrobić genealogię Zbyszka z Bogdańca? Oczywiście da się. Kto genealogowi zabroni, ale czegoś w niej niewątpliwie zabraknie! I nie chodzi o to, że Sienkiewicz kończy powieść na bitwie pod Grunwaldem nie uśmiercając swojego bohatera. Tu brakuje nazwisk. Za to powtarzających się imion mamy dostatek. Maćki, Jaśki, Zychy, Jurandy.
We wcześniej napisanej Trylogii, Henryk Sienkiewicz nadaje nazwiska wszystkim opisywanym w trzech powieściach postaciom. Także wszystkie bohaterki płci pięknej „Potopu”, „Pana Wołodyjowskiego” czy „Ogniem i mieczem” noszą nazwiska po swoich ojcach lub mężach. Różni je tylko sufiks – …owa lub – …ówna. Ale między Krzyżakami a Trylogią jest zasadnicza różnica. Różnica dwóch wieków. Akcja „Krzyżaków” toczy się od śmierci królowej Jadwigi do bitwy pod Grunwaldem. Czyli koniec XIV wieku i początek wieku XV. Akcja Trylogii toczy się zaś w XVII wieku. Różnica dwustu lat z małym hakiem. W tym czasie była też zmiana epok. Średniowiecze ustąpiło renesansowi. Upadł Konstantynopol, Kolumb odkrył Amerykę a i nasz król zadbał o rozwój polskiego oświecenia. Tworzyli polscy pisarze; Jan Kochanowski, Mikołaj Rej, Andrzej Frycz Modrzewski. Sumienia Polaków budził Piotr Skarga. Wszyscy bohaterowie mają już swoje nazwiska. Nasuwa się więc wniosek, że nadawanie nazwisk w Polsce przypada pośrodku – na XVI wiek. Nic bardziej mylnego. Nadawanie nazwisk było procesem długotrwałym i nierównomiernym. Inaczej zachodziło w Wielkopolsce, inaczej na Mazowszu, a jeszcze inaczej na Kresach. Najwcześniej nazwiska przyjmowała szlachta, później mieszczaństwo i na końcu chłopi. Dlaczego wprowadzono zwyczajowe prawo nadawania nazwisk? Jak nie wiadomo o co chodziło to niewątpliwie chodziło o pieniądze. Nie wystarczyło, że do kościoła przyszedł Zbyszko z Bogdańca, przyniósł syna i przed księdzem wygłosił kwestię Danuśki -„Mój ci on!” i dodał, „że życzeniem żony jest nadać mu imię Jaśko”. Świat się zmienił. Polska rosła w siłę a ludziom żyło się dostatniej. Przybywało ludzi, przybywało majątków i trzeba było to ogarnąć. Zarządzać zgodnie z prawem. Dokumentować swoje przed panem, wójtem i plebanem. Dochodzić przed sądem swych praw.
Tak więc proces ten trwał latami. Znając życie będzie trwał jeszcze kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. Ale tym niech martwią się małżeństwa (jak to mówił kandydat Nawrocki) – „jednopuciowe”. Po nich zapewne przyjdzie czas na trójkąty, czworokąty, koła… Na tym kończy się moja pomysłowość. Nie zastanawiam się też od kogo i jakie nazwiska będą przyjmowali ludzie żyjący w takich związkach. Dzisiaj, póki co, ludzie kochający się inaczej najczęściej mają do czynienia z wyzwiskami.
Tyle na temat nazwisk. Ja nieco inaczej patrzę na nasze godności. Wybieram niektóre z gąszczu drzew i wkładam je między wersy. Jest ich trochę. Niektóre z pewną nieśmiałością zamieszczałem w sieci – Burczymucha, Jan Kotek, Słowik, Matysek, Pasek, Goldfisch… O! Jeden chyba przeoczyłem. Co prawda nie jest o genealogii, ale ze względu na związki nieformalne wpisuje się do jednego z wątków.
Przepiórka
Przeżył szok kapelan. Doznał kapłańskiej porażki,
bo żołnierze na spowiedzi wyznali mu z przepiórką igraszki.
Kapłan od początku miał oko na nowy pobór cały,
bo wydał mu się jakiś inny, dziwny, zniewieściały.
Rozgrzeszył by samogwałt, odpuścił seks z koryntu córką,
Ale zoofilia? Dzikie orgie z przepiórką?
Poszedł do dowódcy i problem wyjawił,
– „Oddział Pana wojska z przepiórką się bawił.”
Zrobili szybko w dwuszeregu zbiórkę.
Padło – „Wystąp kto molestował przepiórkę!”
Wystąpili wszyscy. Tylko jeden żołnierz został.
Za obywatelską postawę tydzień urlopu dostał
i od księdza obietnicę, że odpust za grzechy dostanie.
Jak się nazywacie – Przepiórka! Panie kapitanie!
I jak tu dzisiaj zanucić za Mazowszem;
Uciekła mi przepióreczka w proso
a ja za nią nieboraczek boso.
Uciekła mi przepióreczka w żyto
a ja za nią z fuzyją nabitą.
Pozostaje tylko nucenie refrenu. Uha ha, uha ha, uha ha… Albo! Całkowita zmiana repertuaru.
Jerzy Wnukbauma
