Fantazja o rapcie na Urzeczu.

Moi przodkowie po mieczu żyli u rzeki.
Okoliczna ludność mówiła o nich – Urzyczeki.
Urzyczaki za to, dali przezwiska za Wisłą człekom,
– Zarzeczni i Zawiślaki, bo ci mieszkali za rzeką.
I właśnie w dawnych czasach, mój 100xdziad
wniósł w rozwój rolnictwa swój pionierski wkład.

Rano przy niedzieli dziad wyszedł z zagrody
Poczłapał nad Wisłę, by napić się wody.
Podejrzał jak jakiś młodzieniec z Podbieli,
w porywacza panny z Urzecza się wcielił.
Wykradł ją rodzicom. Z Podłęcza za rzeką.
Chciała wrócić do domu, a jej dom daleko.

Złapał dziewkę za włosy i wlókł ją po piasku.
Ta ze strachu, lub bólu narobiła wrzasku,
bo nie było kiecek, majtek, nawet i podpaski
a nad Wisłą jak wiecie – żółte, ostre piaski.
Dziad mój się zlitował – „Piasku się nasypie.
Będziesz dmuchał chłopie – piasek na jej ci….

Spojrzał na młodzika i przerwał w pół zdania
bo młodzieniec na sobie, też nie miał ubrania.
Męskie przyrodzenie stało jak pastorał.
Jakby jego tak ciągnąć toby ziemię orał.
Kijas długi jak baculus, curwatury mu brak.
Jednak z drugiej strony – Jakby spojrzeć w wspak.

Dziadek machnął ręką i poszedł nad wodę.
Wisła na brzeg wyrzuciła rosochatą kłodę.
Z mozołem ją ciągnął  do swego grajdołu.
Wół się napatoczył zaprzągł ją do wołu.
Rano gdy miał siłę, zaorał Baniochę.
I w ten oto sposób dziadek odkrył sochę

Jerzy Wnukbauma