Wiadomości , które do nas docierają z Australii są tragiczne.Niepokoiliśmy się o Urszulę i Jurka Kokosińskich,bo przez kilka dni nie było od nich żadnej wiadomości. Zaniepokojonych informuję,że nasi przyjaciele mieszkają w Zachodniej Australii. Tam są bezpieczni.Dzisiaj przyszła od nich wiadomość zacytuję tylko kilka zdań z ich relacji :” Do dziś jest 181 ofiar śmiertelnych i lista ciągle rośnie.Spaliło się ponad 1000 domów i około 5000 ludzi zostało bez dachu nad głową.Dziś w dalszym ciągu pali się w 23 miejscach. Niestety pożary są tutaj chlebem powszednim i wszyscy uznają je za część naturalnego łańcucha w przyrodzie. Tutejsze rośliny są do tego przystosowane i np.szyszki niektórych drzew pękają tylko w wysokich temperaturach uwalniając nasiona. Wiele rodzimych orchidei kwitnie jedynie po pożarach.
Ostatnie anomalie pogodowe,bardzo wysokie temperatury,niezwykle silne i zmienne wiatry spowodowały niesamowite natężenie pożarów. Niestety w wielu przypadkach również i głupota ludzka,gdyż wiele pożarów to sprawa podpalaczy „.
Urszula i Jurek przysłali nam zdjęcia rodzinki koali i mniejsze od kangurów z tej samej rodziny kangurowatych- walabie. Mogli podejść do nich bardzo blisko,bo jak pisze Urszula -matka pozwoliła im na podejście tak blisko,że zrobili zdjęcia takie unikalne.
Zdjęcia dołączyłam do galerii ze spotkania z dnia 08.01.2009r. / narazie tam będą dostępne,a potem w wydzielonej galerii /.
Autor: Kornelia Major
