Książki-czytadła dla genealogów przydatne:

CZASY-MIEJSCA-LUDZIE autor ; Helena z Jaczynowskich Roth
————————————————————————–

To wspomnienia z kresów wschodnich. W opisach mnóstwo znanych osób , tradycji , podróży ,tło historyczne takie jak postrzega autorka okraszając tekst licznymi anegdotami. Jak każda dobra książka przydatna genealogom zawiera równiez indeks nazwisk. Polecam.

SŁOWNIK BIOGRAFICZNY KRAJOZNAWCÓW KIELECCZYZY- pod redakcją dr.Andrzeja Rembalskiego
—————————————————————-

Biografię wydano dla upamiętnienia 100 rocznicy powstania w Kielcach Oddziału Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego 1908- 2008 r.
W książce starannie przygotowane życiorysy -w większości ze zdjęciami, notki biograficzne,indeks nazwisk.
Autorzy zapowiadają dalszy ciąg tego opracowania,gdyż jeszcze nie dotarli do wszystkich życiorysów. Będziemy z niecierpliwościa czekać na dalszy ciąg słownika.

Wydawnictwo Literackie przygotowalo nam prezent pod choinkę -książkę
Marii ze Zdziechowskich-Sapieżyny pt.

– MOJE ŻYCIE MÓJ CZAS –
—————————————

Wspaniałe wspomnienia i los dzielnej kobiety osnute jak nicią pajęczą za którą coś jeszcze skryła. Coś nie dopowiedziała,a jednak wszystko układa się
i rozwija nam się piękne drzewo genealogiczne.
A jakie umiłowanie Ojczyzny !
Autorka na końcu książki /str.478/pisze ” Było mi bardzo ciężko przebywać poza krajemi wróciłabym nawet wtedy,gdyby dalej istniała PRL….Napewno nie zostałabym nigdzie indziej.” Czyli powrót do korzeni.

UWAGA!
Super nowość dla amatorów genealogii -to wydanie książki

Andrzeja SZALEWICZA – RODOPIS SZALEWICZÓW-Czy wszyscy pochodzimy od
——————————————————————————————–
jednego przodka.
————————

To dla nas wspaniały przykład do napisania dziejów własnej rodziny.
Autor nie tylko badał dzieje własnej rodziny,ale tez ludzi noszących to nazwisko i zupełnie nie mających współnych korzeni .
W książce autor oprócz rodzinnych opowieści,historii -zamieścił tablice genealogiczne,wykazał olbrzymi zasób zgromadzonego materiału żródłowego.
Na końcu ksiązki indeks osób . Swietnie się czyta.

Ostatni mazur- Andrew Tarnowski / za opublikowanie sekretów
————————————————————————————
rodzinnych został wykluczony ze Związku Rodu Tarnowskich/
————————————————————————–

Czarny Ogród – Małgorzata Szejnert /autorka ukazuje magię Śląska
————————————————————————————–
na który ściągają całe rodziny z najodleglejszych zakątków
Polski. Dla Genealogów nie tylko losy wielu pokoleń,ale
indeks nazwisk- może kiedyś osób zaginionych ? /

Maria Malatyńska – Ucieczka do przodu- Jerzy Stuhr od A do Z w wywiadach
———————————————————————————————–
Marii Malatyńskiej.
——————————

Przepytywany przez Marię Malatyńską Jerzy Stuhr -opowiada
o swojej pracy,poglądach,róznych życiowych przypadkach-
jak zwykle z humorem.
To Maria Malatyńska przed laty w I wywiadzie
z Jerzym Sthurem nazwała go aktorem pokolenia.
Tak się stało,autorka już wtedy odkryła nam wybitną
postać ze świata aktorskiego mającą swoiste podejście
do czasów w jakich żyje. Książkę tą należy przeczytać
i zastanowić się nad sztuką życia kreowaną przez Jerzego
Sthura,a wspaniale opisaną przez Marię Malatyńską.

Jerzy Stuhr – Stuhrowie – Historie Rodzinne-
————————————————————-

„Dzieje rodziny Sthurów sięgają siedemnastego wieku
Europejskie korzenie prowadza do Dolnej Austrii.”
Do Krakowa przywędrowali w latach siedemdziesiątych XIX
wieku.

LIBER CHAMORUM – Walerian Nekada Trepka

NEKROLOGI „Kuriera Warszawskiego” -opracował Andrzej Tadeusz Tyszka
T.I 1821-1845:T-II 1846-1852; T-III 1853-1858

KSIĘGI METRYKALNE Kościołów Radomskich ;
T-I Kościół Św. Jana Chrzciciela 1591-1637 /śluby/
T-III Kościół Św. Wacława 1655-1700, /śluby/
T-III Kościół Sw. Jana Chrzciciela 1637-1660 / chrzty/
T-IV Kościół Sw. Wacława 1636- 1696 /chrzty /
T-V ” ” ” 1697-1712 /chrzty/
T-VI Kościół Św. Jana Chrzciciela 1661- 1677 /chrzty/

Regestry z Metryki Koronnej do dziejów powiatów : opoczyńskiego,radomskiego,stężyckiego z lat 1574- 1795

Regestr Diecezjów Franciszka Czaykowskiego czyli właściciele ziemscy
w Koronie 1783 – 1784

Tadeusz Stolarski -Znani i Nieznani Ziemi Włoszczowskiej

Włoszczowskie Zeszyty Historyczne /komplet/a w nich np:
Indeks,opisy niektóre nagrobki z Cmentarza Parafialnego we Włoszczowie.
Mnóstwo ciekawych artykułów.
Andrzej Wodziński opisuje jak 11 wrzesnia 2001 r. znalazł w łódzkiej Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej księgi metrykalne między innymi Kurzelowa i jak bezskutecznie podjął interwencję w Archiwach ,aby trafiły na właściwe miejsce.

” Korzenie „- to kwartalnik historyczny – mnóstwo wiadomości genealogicznych ,ale też księgi ludności, wspomnienia, słowniczki-nie tylko z Kamienicy Polskiej.

Rodzina i Gospodarstwo Domowe na Ziemiach Polskich w XV – XX wieku-pod red. Cezarego Kukli

Wymienione wyżej poz. są w mojej prywatnej bibliotece i udostępniam je tylko członkom naszego stowarzyszenia.

Autor: Kornelia Major

Poławiacze pereł.

Była piękna noc. Samotny Zurga spoglądając w rozgwieżdżone niebo pogrąża sie w rozmyślaniach.Pragnie zemścić sie na Nadirze,który zdobył serce ukochanej przez niego Leili i na niej samej za wzgardzenie jego uczucia. Jednocześnie ogarnia go rozpacz,że to właśnie on musiał skazać oboje na okrutną śmierć. Mimo to odrzuca prośby Laili,która błaga go by kazał stracić tylko ją,a ocalił Nadira. Gdy jednak Leila daje mu swój naszyjnik,prosząc aby oddal go jego matce ,Zurga poznaje swój własny dar dla dziewczyny,która kiedyś w grożnym niebezpieczeństwie ocaliła mu życie.W jego duszy zachodzi zmiana ?…..

Podczas odwiedzania archiwów jak poławiacz pereł wyszukuję drogocennych klejnotów zalegających w oceanach akt i w powiązaniu z wydarzeniami historycznymi piszę krótkie notki biograficzne. Może kiedyś wyjdzie z tego zbiór opowiadań lub saga. Być może posłużą komuś z mych zstępnych do nakręcenia na ich podstawie filmu biograficznego lub wystawienia opery.
Opery ? Czemu nie ! Może przejmie pałeczkę,wsłucha się w bicie serca swego ,libretto do podkładu muzycznego bijącego serca-będzie miał gotowe.
Przyznacie też ,że powyższy opis ? poławiaczy pereł ?- opery Georgesa Bizeta ładniej brzmi niż li tylko sama obsada : Zurga,Nadir,Leila,chór…….

Sięgnąłem więc po pióro i zacząłem pisać. Rozpocząłem z zapałem po znalezieniu ze strony matki niemieckich korzeni.Napisałem przedmowę do mojej
opery:
Dzisiaj znalazłem- co mnie cieszy-
Po kądzieli swoich przodków w Rzeszy ,
lecz smuci mnie,że ten który mówił w nadreńskim narzeczu
wymordował w Warszawie mych przodków po mieczu.

Po raz pierwszy ręka zastygła mi w bezruchu i pogrążyłem sie w zadumie. Nie ! Nie mam po kądzieli w swoim rodzie udokumentowanego pruskiego junkra czy hitlerowskiego oprawcy. Nie znaczy to jednak,że go nie mogło być w bocznej linii. Nie szukałem go i nie będę tego robił. Rodzinne drzewko po kądzieli mam rozbudowane od mojego pradziadka Jana Henryka,który ożenił się z Polką i od niego piszę historię polskiego rodu niemieckich osadników
z Hochenbach. Przed nim niemieckich ascendentów potraktowałem prosto w zasadzie prostolinijnie i patrylinearnie ? łun-łunego. Mój niemiecki ? krewniak ?
rozbudował ją od pradziadków z Bechtheim w Nadrenii. Moją gałązkę skończył na dacie urodzenia mojego pradziadka ? Johan Henrich ur. 04.06.1886 roku Galizien -Austria. Na tym koniec. Może i stąd ja niemieckich przodków potraktowałem jak on polskich- po macoszemu. Koledzy i koleżanki mogą mi
……………………………..zarzucić amatorszczyznę. Będą mieli rację. Być może ? kuzyn ? z Reichu liczył,że dalsze losy rodziny dopisze ktoś w Polsce i zaszczepi polską mutację do pnia starego drzewa? Wróciłem więc do pisania.
Nie minęło dużo czasu by za sprawą blogującego prominenta znowu popaść w zadumę i zacząłem się zastanawiać,czy na podstawie zebranych dokumentów mogę coś napisać. Nie dlatego,że nie umiem tego zrobić. Potrafię skreślić pare słów,a fantazji nie brakuje mi na niejedną fabułę. Zastanawiam się,czy zrobię to rzetelnie,czy tylko zgodnie z panującą modą. Targają mną
odczucia czy zdołam ściśle trzymac się realiów historycznych,których jestem zwolennikiem. Po mieczu mam cały naszyjnik perełek mieszczan urodzonych
w Warszawie . Dla kreatorów historii na przemian byli 😕 carskimi poddanymi ?
polskimi świniami i bandytami ? ludem pracującym Stolicy ? zaplutymi karłami reakcji ? heroicznymi powstańcami warszawskimi ?,a ostatnio dla byłego premiera? – straceńcami niepotrzebnie przelewającymi krew ?.
Po stronie ojca jak i matki moje drzewko staram sie budować rzetelnie. Nie do mnie należy ocena ludzi. Jest to domena Boga. Żaden człowiek nie jest w stanie obiektywnie ocenić bliżniego swego. Postrzegając ludzi w skrajnych kategoriach dobra i zła,ten sam człowiek dla księdza może być dobry bo ociera się o sacrum,a dla sąsiada zły,bo jest odludkiem odmawiającym postawienia i wypicia z nim ” mamrota”,dla przełożonego w pracy-dobry bo w milczeniu wykonuje polecenia,a dla kolegów zły bo nie umie się postawić szefowi.
Z istnień stworzonych przez Boga- tylko człowiek jest zdolny do ocen osobników tego samego gatunku. Wujątkiem jest modliszka ze swoja selektywna ocena ?- zły kochanek + dobra zakąska. Człowiek zdolnośc przyszywania łatek doprowadził do perfekcji i dopasowuje innym co mu się żywnie podoba w danej chwili. Dobry pies bo jest zły i gryzie-zły pies bo nie szczeka,dobry pies bo nie jest zły ? Powtórzę za Jezusem : oddajmy Bogu co boskie ? Chociaż genealogia jest ściśle powiązana z historią,nie powinno w niej być miejsca na oceny ludzi i polityczne przekomarzania. Ocena zdarzeń pod względem strategicznym należy do wojskowych taktyków.Historycy na podstawie zebranych dokumentów analizują i rozpatrują je w szerokim kontekście-co było przed i po, jakie inne wypadki poprzedziły i doprowadziły do wydarzenia i co w konsekwencji z tego wynikło. Ja zajmuję się swoimi perełkami. Pozwalam im błyszczeć swym naturalnym blaskiem. Nawet gdy ktoś z nich nie lśni jak pozostałe,stanowi ogniwko całości naszyjnika. Usuwając choćby jedną mam rozsypującą się niekompletną biżuterię. Na polu genealogii
nie ma miejsca na politykę. Niech każdy rzetelnie robi co do niego należy.
Wróciłem do pisania.
W dalszych poszukiwaniach zaczłęm zataczać coraz szersze kręgio wykraczające poza granice wytyczone po wojnie i sięgające polski przedrozbiorowej. Po raz kolejny przerwałem pisanie -tym razem za sprawą ludzi,którzy z racji wyniesionej ze studiów i archiwów powinni reprezentować wspólne poglądy poparte istniejącymi dokumentami. A tu ?
samowola. Dla jednych II Wojna Swiatowa zaczyna się 01 września 1939 roku, a dla innych 22.06.1941 roku,lub jeszcze pózniej bo 07.12.1941 roku. Daty jej
zakończenia też są rozbieżne. Na posiedzeniach komisji składjącej się z historyków reprezentujących dwa sąsiadujące ze sobą narody 17.09.1939 roku to cios w plecy, dla drugich jest to wzięcie ziem pod opieke. Na tejże komisji
pojawiły się głosy,że Polska swoją postawą przyczyniła się do wybuchu wojny,a wojenne piekło mogło się skończyć wcześniej gdyby nie Rząd Sikorskiego. To ,że II wojna wybuchła o Gdańsk mogę zrozumieć.Istnieją różne szkoły i widać poziom nauczania jest wyższy. Dlaczego jest jednak rozdżwięk między rodzimymi historykami ? Ta sama historia polska nie tak odległa- dla jednych jest cacy,a dla drugich be. Jedne rakiety sa pokojowe,drugie skierowane w ludzi. Dla jednych Stan Wojenny to zapobieżenie interwencji- dla innych to wojna przeciwko Polakom,po to by chronic ich przed nimi samymi. W języku urzędowym masowe dzialanie przeciwko narodowi- raz jest wypędzeniem,raz deportacja,przymusowymi robotami,repatriacją,wywózką,zesłaniem? Tylko dlaczego,że różnią się azymutem,triumfatorami i ich metodami. Scenariusz zawsze taki sam. Krzyki,
płacz,popychanie kolbami i bagnetami, bydlęce wagony ? Przykłady i rozbieżności historyków mozna mnożyć bez końca. W Związku z różnicą zdań przypomniała mi się anegdota. Odnaleziono listy pisane ręką Chopina. Po ich odczytaniu przez wybitnych polskich chopinologów,uczeni mężowie doszli do wniosku, ze nie mógł ich pisać nasz Wielki Fryderyk,gdyż były przesiąknięte wulgaryzmami. Czyżby Fryderyk nie przebierał w słowach ? Dopiero stanowcze -? Panowie ! To przecież Chopin ? rozsądniejszego z grona profesorów przerwało licytowanie sprzecznych odczuć co do autentyczności nadawcy korespondencji. Profesorowie jednogłośnie uznali listy za autentyk.
Przydałoby się dzisiaj usłyszeć stanowczy głos ? Panowie ! To wspólna historia !!! Czy tego się doczekam ? Wątpię. Istnieją ludzie którzy nie chcą spłynąc do ścieków historii. Substancja z której są stworzeni pozwala im utrzymywać się na powierzchni i od czasu do czasu wydostają się włazami by zaczerpnąc świeżego powietrza nie bacząc ,że skażają go wokół siebie. Dopisywanie ideologii zdarzeń historycznych jest ukierunkowana na populizm i zbijanie politycznych interesów. Piszą więc swoje blogi i głoszą swe odkrycia nie bacząc na prawdę. Dmą z całych sił nie zważając na zbrukanie ust. A nóż wyprostują baranowi rogi. Piszą i głoszą ? nowinki? bo łatwiej rozemocjowanemu tłumowi zorganizować igrzyska niż dac chleb.

Kolejny raz wracam do pisania. Ze zdarzeń historycznych,którymi Polacy mogliby obdarzyć resztę Swiata pozbawioną wojen,wrogów,najeżdżców,zaborców,próbuję skończyć swą sagę. Nawet gdy z tego wyjdą pojedyncze arie,duety czy chóry,usiądę póżniej pozbieram zebrane zapiski w całość na utwór życia. Piszę !.Uważam ,że nie przez przypadek muza historii przedstawiana jest z papirusem. Piszę zgodnie z prawdą, nie słucham oszołomów i nie rzucam pereł między wieprze.

Wstał dzień. Wokól placu zbiera się podniecony tłum i oczekuje skazańców.
Jednak Zurga podkłada w wiosce ogień by odciągnąc ludnośc od miejsca egzekucji i uwalnia Leilę i Nadira. Sam pozostaje by ponieśc śmierć z rąk przekonanych o jego zdradzie współplemieńców.

Autor: jaduzy

Walne Zgromadzenie PTG w Warszawie

Informacja dla tych ,którzy nie mogli uczestniczyć w III Walnym Zgromadzeniu PTG.

Na III Walne Zgromadzenie PTG bardzo starannie wybrano salę Teatru Śródmieście- scenę Św. Barbary.
Jak się dowiedzieliśmy salę załatwił Mirek Mastalerz. Czy zawsze będzie tak dogodne miejsce spotkań tuż koło Dworca Centralnego ?

Zapoznanao nas ze sprawozdaniem Zarządu i sprawozdaniem finansowym.
Obydwa sprawozdania zostałty przyjęte bez uwag.
Następnie uchwalono zmianę paragrafu 11 Statutu PTG.
Obecnie Stowarzyszenia Zwykłe mogą być członkiem wspierającym PTG.
Tomek Nitsch referował sprawy dotyczące genealogii w Polsce.
Andrzej Nowik jak zwykle rzeczowo poinformował nas o współpracy grupy pilotażowej z Naczelną Dyrekcja Archiwum Państwowego w Warszawie.
Szybko,rzeczowo i miło upłynął nam czas obrad.
Widoczne na zdjęciach słodkości i napoje zostały zakupione przez Jacka Młochowskiego z naszej „zrzutki” / nie ze składek!/

Autor: Kornelia Major

Vivat !Vivat! Floreat!

Tak się składa zazwyczaj,że dzieci :lekarzy,adwokatów,rzemieślników,artystów,biznesmenów przejmują po dziadku lub ojcu i matce pałeczkę i kontynuują ich zawody.Tradycja rodzinna? Pewnie tak,ale moim zdaniem geny nie odgrywają tu żadnej roli. W grę raczej wchodzi zwykłe wyrachowanie dziadka lub rodzica,który w rozmowie „co słychać w pracy” przy codziennym śniadaniu lub obiedzie niby nieumyślnie a celowo wtajemnicza juniora w tajniki zawodu. Póżniejsze wizyty ” u taty w pracy ” działają podpbnie jak praktyki zawodowe a ukierunkowanie w wyborze szkoły stawia przysłowiową kropkę nad ” i „. Ja także poszedłem w ślady ojca.
Przejąłem w schedzie po ojcu zakład pracy z długoletnią tradycją sięgającą końca XIX wieku.Zakładu którego lokalizację zna każdy szanujący się Kielczanin.Pracuję w nim do dnia dzisiejszego .

Oto krótki rys historyczny naszego zakładu pracy.
W 1897 roku poza granicami ówczesnego miasta Kielce,przy gruntowej drodze polnej biegnącej wzdłuż torów kolejowych powstała huta szkła „Maryla” będąca małym prywatnym zakładem w którym produkowano opakowania szklane ; słoiki,butelki i drobną galanterię szklaną.
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w roku 1918 na bazie byłej huty szkła powstały Kieleckie Zakłady Wzajemnego Kredytu Spółka Kupców Ziemi
Kieleckiej ” Kielecka Odlewnia „. Uf !. Strasznie długa nazwa. Lista wykonywanych przez odlewnię wyrobów jest znacznie krótsza.
Produkowano w niej do 1922 roku słynne przed wojną żeleżniaki,garnki żeliwne emaliowane oraz proste maszyny i narzędzia rolnicze.
W roku 1926 powstał zakład Przemysłu Metalowego „Granat”. Z chwilą jego powstania datuje się znaczny rozwój zakładu. Było to związane z produkcją zbrojeniową tj. na zamówienie wojska produkowano tu granaty,zapalniki,oraz paski amunicji przeciwlotniczej i karabinowej.
Ta stara część zakładów „Granat”zachowała się po małych przeróbkach i remontach do dnia dzisiejszego i mieści się w niej zakład produkcji świec zapłonowych.
Po wkroczeniu wojsk niemieckich w roku 1939 aż do wyzwolenia tj. 1945 roku mieściła się tu filia niemieckich zakładów zbrojeniowych „Hasag” ze Skarżyska Kamiennej. Po wyzwoleniu zakład powrócił do przedwojennej nazwy – Przemysł Metalowy”Granat” S.A-ale już pod zarządem państwowym.
W roku 1946 powstaje Fabryka Przyrządów i Części Precyzyjnych,a zakład podporządkowany jest Zjednoczeniu Przemysłu Włókienniczego w Łodzi.
Cztery lata pózniej w 1950 roku powstają Kieleckie Zakłady Wyrobów Metalowych Nr 2 (KZWM Zakład nr 2 ).
W tym okresie od 06 września 1949 roku mój ojciec rozpoczyna karierę jako kreślarz. W roku 1952 KZWM przekształca się w Zakłady Metalowe Kielce i zaczyna się produkcję łańcuchów do motocyki ( w większości produkcja ich skierowana jest na miejscowy rynek do SHL-ek),oraz produkcję suwnic typu Stauffera.W roku 1956 z taśm fabrycznych zeszły pierwsze świece zapłonowe.Rok póżniej rozpoczyna się trwająca do dnia dzisiejszego produkcja
łożysk tocznych.W roku 1970 w dobie gierkowskiej gigantomanii zakłady wchodzą w skład Kombinatu Przemysłowego Łożysk Tocznych-Prema FŁT
w Kielcach. z zakładem wiodącym ZP „Iskra” w Kielcach. W roku 1974 zakład kolejny raz zmienia nazwę na Fabrykę Łożysk Tocznych w skrócie FŁT „Iskra” Kielce.Rozrasta się i powiększa o nowy biurowiec,nową przychodnię zdrowia,Zakład Produkcji w Niwkach Daleszyckich,oraz największą inwestycję budowaną przez Francuzów,a wyposażoną w japońską linię produkcyjną- „Iskrę ” II.
W okresie posolidarnościowym kieleckie zakłady sprywatyzowano i w roku 1998 część kieleckiego zakładu wykupiła NSK- firma japońska zaj mująca sie produkcją łożysk mająca swe filie na całym świecie.
Po połączeniu powstała NSK-„Iskra” Polska. Rozpoczął się okres przeze mnie nazywany „cost down”,gdyż było to najczęściej słyszane słowo. W tym czasie odłączył się niewykupiony przez NSK zakład nr 1 produkujący świece zapłonowe
i Zakład Narzędzi Specjalnych. Służby pomocnicze takie jak : ślusarze,mechanicy
hydraulicy,pompiarze- wykupili drobni nowobogaccy by świadczyć usługi na rzecz NSK. Zaprzestano produkcji łożysk na wydziale W-4,oraz kulek na wydziale W-5,na którym do emerytury pracował ojciec na stanowisku starszego mistrza.
Wydział Produkcji Komponentów wykupiła inna japońska firma,a ich produkcję z racji utworzenia w Radomiu strefy bezcłowej przeniesiono z Kielc.
Sprzedano przychodnię zdrowia i biurowiec. Po skończeniu pakietu socjalnego zagwarantowanego przez NSK zaczęło się redukowanie stanowisk robotniczych i kierowniczych. Z zakładu zatrudniającego w najznakomitszym okresie kilka tysięcy pracowników dowożonych z całego regionu transportem zakładowym i komunikacja PKS- w roku 2007 pracowała jedna siódma apogeum.
Od roku 2006 zakład ponownie zmienił nazwę na NSK Bearings Polska S.A.

A ja ? Cóż ja . Powoli pauperyzuję się i….jest mi tu dobrze.
Tak dobrze,że dobrze mi tak. Vivat ! Vivat! Floreat ! = Niech żyje !
Niech Zyje ! Niech rozkwita ! Z pierwszomajowym pozdrowieniem.

Autor: jaduzy