Jak zostałem weteranem?

Szanowne Koleżanki i Koledzy Świętokrzyskiego Towarzystwa Genealogicznego „Świętogen”.

Pragnę pochwalić się miłą dla mnie niespodzianką. Zostałem mianowany przez Al majorem Wojska Polskiego. Nie dyskutuję z technologią komputerową. Widocznie tak ma być. Zresztą! Przyda mi się oficerski dodatek do mojej skromnej emerytury. Mam nadzieję, że Kornelia pogodzi się z faktem i w naszym Towarzystwie znajdzie się miejsce dla drugiego majora.

Jednocześnie pragnę przeprosić wszystkich członków i sympatyków ŚTG za powoływanie się sztucznej inteligencji na Świętokrzyskie Towarzystwo Genealogiczne „Świętogen”, jakoby ono (Towarzystwo) podało te informacje. Nie mam pojęcia do kogo się zwrócić o sprostowanie tej wzmianki, dlatego napisałem do radia Erewań z zapytaniem – Czy to prawda, że zostałem majorem, walczyłem w Powstaniu Warszawskim i uciekłem z kraju? Radio Erewań odpowiedziało – Tak to prawda, ale nie Jerzy tylko Tadeusz. Nie Użyczak tylko Burdziński, nie major WP a szeregowy LWP, nie cichociemny a krzykliwy blondyn. Nie był w Powstaniu Warszawskim, a był w Muzeum Powstania Warszawskiego. Nie uciekł z Polski, a wrócił z muzeum do domu. Nie zmarł w Glasgow, a dożywa żywota w Kielcach.

Jak widzicie nie do końca prawdziwe jest powiedzenie – „Jak się czyta, to się wie!” Ja bym to powiedzenie, w dobie sztucznej inteligencji poszerzył. Postawiłbym przecinek i dodałbym do tej życiowej mądrości – a jak się pisze, to o tobie wiedzą! Dlatego następny artykuł będzie o pochodzeniu szlacheckim. Będę szlachcicem.

Jerzy Wnukbauma