Rok bąka.

W okresie przewodniej roli proletariatu
Naczelny Polski Genealog tak dał do wiwatu,
że miast powiedzieć „genealodzy w kupie”,
przed kamerą na żywo bąknął coś o dupie.
Wezwał go I Sekretarz i zrobił mu burę
potem dał mu awans, czyli kopa w górę –
wysłał go na Wschód by tam przy okazji
Zrobił wywód przodków kacykowi z Azji.

Lud ten znany był przez etnografów i etnologów;
wierzył, że górna część ciała stworzona była przez bogów,
zaś środkowa część ciała powstała za sprawą złych mocy,
można było z niej korzystać ale… tylko w nocy.
Co się zaś tyczy wszystkich czterech kończyn…
tu się wiedza naukowców o tym ludzie kończy.
Szamani bezwzględnie respektowali stare obyczaje,
Wyganiali precz tego, kto od nich odstaje.

Nie wiedział o tym nasz reprezentant narodu,
Przy powitaniu pierdnął, narobiwszy smrodu.
Zebrała się rada starszych, co z tym fantem radzić –
jednogłośnie postanowili na konia go wsadzić,
niech rusza w świat szeroki, byle od nich z dala,
jak nie umie się zachować i ich kodeks kala.
Powrót nieszczęśliwca dzielił się na cztery etapy,
w Rzeczpospolitej wylądował też na cztery łapy.

40 lat później nasz europoseł wstąpił do baru,
rozejrzał się po sali, dostrzegł kumpli paru.
Pośród nich był obcy mówiący w znanym mu dialekcie.
Nasz bohater nie mówiąc o przykrym wizyty efekcie,
pochwalił się, że kiedyś w jego kraju gościł.
Obcy wskazał mu krzesło nie kryjąc radości.
Byłem u was 40 lat temu – nasz bohater wyjąkał.
Obcy poczerwieniał – „A! To był ROK BĄKA”!

Dla genealoga nie płynie z bajeczki nauka,
lecz niech baczy ten co korzeni szuka,
niech pracuje rzetelnie, nie ulega modzie,
nie przekręca faktów w drzewie lub wywodzie,
z historią i prawdą niech się nie rozminie
bo inaczej na tej fali daleko popłynie
i po paru latach zapewne ktoś stwierdzi –
To jest gówno warte! Coś tu śmierdzi!
Jerzy Wnukbauma

Autor: Jerzy Użyczak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *